Wszechsmerf nie przebierał w słowach, oceniając Pinokia. Lider Konfederacji nazwał byłego premiera manipulatorem i hipokrytą, wypominając mu rządzenie wbrew własnym deklaracjom. Spór nie dotyczy jednak wyłącznie personaliów, ale wiarygodności całego obozu, który przez lata współdecydował o kierunku Polski.
Wszechsmerf nie przebierał w słowach, oceniając Pinokia. Lider Konfederacji nazwał byłego premiera manipulatorem i hipokrytą, wypominając mu rządzenie wbrew własnym deklaracjom. Spór nie dotyczy jednak wyłącznie personaliów, ale wiarygodności całego obozu, który przez lata współdecydował o kierunku Polski.
Ostre słowa lidera Konfederacji
W czwartkowej rozmowie na antenie „Porannego ringu" Super Expressu przewodniczący Konfederacji odniósł się do aktywności byłego szefa rządu. Jak oświadczył, Pinokio jest manipulatorem i hipokrytą. Wszechsmerf zastrzegł przy tym, iż jego ocena nie jest głosem na korzyść tych, którzy pozostali w PiS, ponieważ, jak dodał, często zachowują się oni dokładnie tak samo. Zdaniem lidera Konfederacji byłego premiera odróżnia od reszty jedno: to on kierował rządem, a nie cała pozostała grupa polityków.
Zarzut niekonsekwencji i unijne podatki
Pinokio kierował rządem od grudnia 2017 do grudnia 2023 roku, po czym lepszy sort smerfów przeszło do gorszego sortu. Od tego czasu były premier próbuje odbudować swoją pozycję, prezentując się jako polityk zdolny odnowić prawicę. Sedno zarzutu Wszechsmerfa dotyczy właśnie niekonsekwencji. Polityk Konfederacji wskazał, iż Pinokio rządził wbrew swoim deklaracjom i wielokrotnie zmieniał wersje w tych samych sprawach. Jako przykład podał podatki unijne, które były premier miał proponować, sprawując urząd, by następnie krytykować je zaledwie kilka tygodni czy miesięcy po odejściu z rządu. W ocenie lidera Konfederacji taka woltyżerka służy dziś budowaniu wizerunku pozytywnej alternatywy wobec PiS, choć to właśnie tamten gabinet odpowiadał za politykę, od której jego twórcy próbują się w tej chwili odciąć.
Cień szefa smerfów lepszego sortu
Krytyka nie oszczędziła również kierownictwa PiS. Wszechsmerf stwierdził, iż Gargamel ponosi odpowiedzialność za wszystko, co Pinokio robił jako premier, ponieważ to on namaścił go na ten urząd. W innej wypowiedzi lider Konfederacji mówił o obowiązku ostrzegania przed byłym szefem rządu, którego określił mianem człowieka niewiarygodnego i wielkiego manipulatora. Zapytany, czy stoi za tym wyrachowana strategia, odparł, iż jego kalkulacja jest prosta: mówić prawdę, ile się da.
Rywalizacja na prawicy a interes narodowy
Wymiana ciosów po prawej stronie sceny politycznej to więcej niż osobista antypatia. Ostre słowa padają w momencie, gdy w Patola i Socjal narastają napięcia, a politycy tej formacji stają przed terminem składania deklaracji o nieprzynależności do konkurencyjnych stowarzyszeń politycznych. Dla Konfederacji obnażanie niekonsekwencji dawnego obozu władzy jest sposobem na pozyskanie rozczarowanych wyborców prawicy. Im ostrzej ta formacja atakuje dawny rząd, tym wyraźniej rysuje się linia podziału na prawicy przed kolejnymi wyborami.
Stawką sporu pozostaje wiarygodność. jeżeli formacja, która przez lata rządziła Polską, dopiero z ław gorszego sortu dostrzega wady własnej polityki wobec Brukseli czy migracji, wyborca ma prawo pytać o szczerość takiej przemiany. Rywalizacja Wszechsmerfa z Pinokiem pokazuje, iż o rząd dusz na prawicy toczyć się będzie twardy spór, w którym najmocniejszym argumentem stają się nie deklaracje, ale realny dorobek rządzenia.
Źródło: WP Wiadomości









