Można je spotkać m.in. w parku Jordana, parku Kleparskim i parku Lotników Polskich. Drewniane kompostowniki służą do gromadzenia liści, skoszonej trawy i drobnych gałęzi. Powstaje z nich naturalny nawóz, który wraca do miejskiej zieleni. Tej jesieni część opadających liści trafi właśnie do takich konstrukcji, a część pozostanie pod drzewami aż do wiosny.
Jesienne porządki w krakowskich parkach nie oznaczają usuwania każdego liścia. Prace prowadzone od października do końca listopada mają różny zakres — zależnie od tego, jak mieszkańcy korzystają z danego miejsca. Na terenach reprezentacyjnych i placach zabaw liście są grabione na bieżąco. W spokojniejszych częściach parków mogą pozostać na zimę.
W tym systemie swoje miejsce mają również drewniane kompostowniki. Choć ich prosta konstrukcja może nie zwracać większej uwagi spacerowiczów, pełnią konkretną funkcję: pozwalają wykorzystać materię organiczną do pielęgnacji roślin.
Z parkowych liści powstaje nawóz
Do kompostowników trafiają liście, skoszona trawa i drobne gałęzie. Zgromadzony materiał stopniowo się rozkłada, a powstały kompost jest wykorzystywany do nawożenia roślin. Pozwala to ograniczyć stosowanie nawozów mineralnych.
Takie konstrukcje znajdują się m.in. w parkach Lotników Polskich, Kleparskim, Kościuszki, Maćka i Doroty oraz Jordana, a także przy Forcie Sudół przy ul. Powstańców. Materia organiczna z terenów zielonych staje się dzięki nim surowcem do dalszej pielęgnacji miejskich nasadzeń.
Nie wszędzie grabie pracują tak samo
Na terenach reprezentacyjnych oraz intensywnie użytkowanych, w tym na placach zabaw, liście są usuwane regularnie ze względów bezpieczeństwa. Inne zasady obowiązują na pasach drogowych, terenach osiedlowych i przy alejkach parkowych — tam grabienie zaplanowano jednokrotnie w okresie jesiennym.
Prace są ograniczane w bezpośrednim sąsiedztwie drzew i krzewów. W parkach oraz na większości skwerów część liści pozostaje na trawnikach aż do wiosny. Rozkładając się, wzbogacają glebę w materię organiczną.
Pozostawione liście nie muszą więc świadczyć o zaniedbaniu. W wielu miejscach są elementem przyjętego sposobu pielęgnacji zieleni.
Pryzmy zostają na zimę
Część zgrabionych liści jest układana w pryzmy w spokojnych, zacisznych miejscach. Takie skupiska mogą służyć małym zwierzętom jako zimowe schronienie.
Wyjątkiem są tereny, na których drzewa lub krzewy zostały zaatakowane przez choroby albo szkodniki. W tych miejscach liście są usuwane.
Jesiennego grabienia nie prowadzi się natomiast w wyznaczonych strefach biocenotycznych. Pielęgnacja ogranicza się tam do niezbędnego minimum, a opadłe liście pozostają na miejscu. To fragmenty miejskiej zieleni, w których przyroda ma funkcjonować w bardziej naturalny sposób.

5 godzin temu











![Trwają obchody 42. rocznicy śmierci ks. Jerzego Popiełuszki [GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/10/mid-26a18255.jpg)



![Szkoły katolickie we Włoszech straciły ćwierć miliona uczniów w ciągu 15 lat [RAPORT]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/09/mid-26901359.jpg)
