Bez ciszy, powietrza i zieleni nie ma dobrej edukacji. Debatowali o współczesnych szkołach

2 godzin temu

Smog, hałas, brak zieleni, duszne sale czy nadmiar samochodów wokół placówek – to nie musi być codziennością tysięcy uczniów i nauczycieli. 17 marca w Katowicach odbyła się debata, której celem był konkretny impuls do budowy zdrowych, bezpiecznych i odpornych na kryzysy środowiskowe szkół. Przy Okrągłym Stole zasiedli m.in. prezydenci Tychów, Gliwic, Bytomia, Sosnowca i wiceprezydent Katowic.

Temat okazał się gorący i wyszedł szeroko poza założone ramy. W spotkaniu wzięli udział decydenci Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii oraz eksperci z organizacji pozarządowych. „Prezydencki Okrągły Stół” poruszył takie kwestie jak przeładowywanie grafików dzieci nadmierną edukacją, przeciwdziałanie dezinformacji, kryzys autorytetów w dobie social mediów oraz kształtowanie przestrzeni edukacyjnej.

Refleksja nad rzeczywistością, w której kształtują się nowe pokolenia, stała się punktem wyjścia w dyskusji nad wizją nowego modelu szkoły.

– Inwestycja w przestrzeń szkolną to inwestycja w zdrowe i odporne pokolenia. Bez zadbania o podstawowe potrzeby – bezpieczeństwa, zdrowia, spokoju – nie będzie dobrych efektów nauki ani rozwoju społecznego – skomentowała Elżbieta Lemańska-Błażowska, członkini ruchu Rodzice dla Klimatu i koordynatorka wydarzenia.

Odporna szkoła, czyli jaka?

Głównymi filarami szkoły odpornej na kryzysy są zdrowe budynki, zrównoważona przestrzeń i edukacja obywatelska. Szkoła w myśl tych zasad ma być przestrzenią wyrabiającą umiejętność partycypacji społecznej, miejscem dostępnym do różnych działań i międzypokoleniową przestrzenią dialogu. Ma wykształcać kompetencje przyszłości przy użyciu narzędzi na miarę naszych czasów.

Kamil Szewczyk, edukator z fundacji Napraw Sobie Miasto, zwraca uwagę, iż szkoła może być żywym laboratorium zmiany, dając za przykład zorganizowaną przez fundację serię lekcji o smogu, na której uczniowie samodzielnie robili pomiary przy udziale czujników w całej szkole. – Kiedy młodzi ludzie sami mierzą jakość powietrza, uczą się, iż mają wpływ na swoje otoczenie. To nie tylko lekcja ekologii – to lekcja obywatelskiej odpowiedzialności i troski o wspólne dobro – mówił Szewczyk.

Otoczenie szkoły to ważna część edukacji przestrzennej. Działania takie jak zakładanie ogrodów deszczowych czy łąk kwietnych łączą w sobie budowanie odporności na zmianę klimatu z edukacją. – Dzieci w szkołach podstawowych i przedszkolach na przykładzie konkretnych działań widzą, jakie mogą być skutki pozytywne, jeżeli chodzi o zakładanie takich (deszczowych) ogrodów – mówi Igor Śmietański, Wiceprzewodniczący Zarządu GZM.

Szkoły, które tworzą ogrody deszczowe czy poddają się termomodernizacji, wpisują się w regionalne plany adaptacyjne do zmian klimatu. Takie plany mają już województwa małopolskie i śląskie.

Świat skrojony pod dorosłych – czy pamiętamy o najmłodszych?

Dzieci są odbiorcami rzeczywistości, którą kreują dorośli. Budynki, ulice – te przestrzenie tworzone są pod wygodę dorosłych, z niewielką refleksją nad mniejszymi użytkownikami. Dziecko, poruszając się na innej wysokości, wdycha więcej zanieczyszczeń i jest bardziej podatne na stres podczas poruszania się po ulicy. Dzieci potrzebują dostosowanych do swojego wzrostu i aktywności przestrzeni oraz zdrowszej atmosfery dla rozwijającego się jeszcze organizmu. To dorośli dysponują narzędziami do zmian i są przez to odpowiedzialni za kreowanie bezpiecznej i zdrowej dla nich przestrzeni.

O tym, jak bardzo zmieniliśmy otoczenie naszych dzieci, przypomina Mateusz Pindel, Gargamel Zarządu WFOŚiGW w Katowicach: – Myśmy wychowywali się w czasach, kiedy nasza pozycja społeczna kształtowała się na podwórku. Włóczyliśmy się z kolegami albo graliśmy w inne gry zespołowe. Teraz mamy place zabetonowane, trzepaków już nie można mieć, piaskownic już dawno nie widziałem. Nie kształtujemy tej przestrzeni wokół naszych domów i obszarów publicznych w taki sposób, żeby integrować te dzieci. Myślę, iż jest duża praca do zrobienia.

Według niego dzisiaj nie możemy się zatrzymywać tylko na samym przekazywaniu wiedzy. Ważne jest pokazywanie młodzieży możliwości spędzenia czasu poza telefonem i wirtualną przestrzenią. Takim przykładem mogą być choćby zawody młodzieżowych drużyn pożarniczych, sadzenie roślin w ogrodach przyszkolnych czy warsztaty z projektowania trasy szkoła – dom.

Niewidzialni wrogowie edukacji: Jak hałas i dwutlenek węgla wpływają na Twoje dziecko

Dobra wentylacja, niski poziom hałasu i zielone przestrzenie to najważniejsze aspekty zdrowej szkoły. A jakie są realia?

Badania przeprowadzone przez Politechnikę Śląską wykazały, iż ztermomodernizowaliśmy szkoły, zapominając o wentylacji. Efektem są wysokie stężenia CO2 pogarszające koncentrację. Zdrowy, zalecany poziom to 550 ppm, podczas gdy przeciętny poziom stężenia CO2 w polskich klasach wynosi 2146 ppm. – Jeżdżąc po szkołach w Małopolsce, spotykamy codziennie dzieci, które spędzają 7–8 godzin w warunkach, gdzie poziom dwutlenku węgla nie spada poniżej 1511. Wchodzimy do klasy, gdzie na starcie każdy z uczniów ma przynajmniej o jedną trzecią zmniejszone zdolności kognitywne – komentujei Kamil Szewczyk, edukator klimatyczny z Fundacji Napraw Sobie Miasto.

Kolejnym czynnikiem negatywnie wpływającym na zachowanie dzieci jest hałas. Pomiary akustyczne przeprowadzone przez fundację w 5 warszawskich szkołach ujawniają systematyczne przekraczanie tych norm – mniej niż 1% z nich spełniło wymogu pogłosu. Średni poziom hałasu na korytarzach to 83 dB – czyli tyle, co ciężarówka przejeżdżająca jakieś dziesięć metrów od nas. Ostatnie dwa raporty Europejskiej Agencji Środowiska informują, iż połowa z milionów dzieci w Unii Europejskiej ma problemy z czytaniem i zrozumieniem tylko ze względu na ekspozycję na hałas transportowy. 60 tysięcy z nich ma problemy behawioralne z powodu rozdrażnienia, które powoduje w nas hałas.

Okazuje się, iż o ile stosunek szumu tła do tego, co mówi nauczyciel, wynosi tylko 5 dB, to dzieci nie rejestrują nowych słów. Dla człowieka dorosłego, który już ma ukształtowany mózg, 5 dB jest wystarczające, żeby zrozumieć mowę. Dla dziecka te 5 dB to granica, w której przyswaja nowe słowa – mówi Alan Grinde, Instytut Ekologii Akustycznej.

Zabieramy dzieciom niezależność – i świeże powietrze

W Warszawie ok. 6–30% rodziców odwozi swoje pociechy do szkoły. Robią to z obawy o ich bezpieczeństwo. Tym samym napędzają zaklęty krąg wzmożonego ruchu samochodowego, tworząc niebezpieczne i zanieczyszczone środowisko wokół szkół. Nie oddychamy średnią krajową pyłów PM. Niektóre obszary, jak np. ulice wokół szkół w „godzinach szczytu” – czyli czasie odwożenia dzieci, są znacznie bardziej zanieczyszczone przez ruch samochodowy.

Szkolna ulica, fot. Zarząd Dróg w Warszawie
Ruch w szkolnych „godzinach szczytu”, Szkolna ulica, fot. ZDM w Warszawie

– Zanieczyszczenie powietrza w sąsiedztwie szkół realnie przekłada się na efekty edukacyjne. Częstsze absencje chorobowe, a jeżeli uwzględnić jeszcze te dłuższe, wynikające z rozwoju przewlekłych chorób, jak Śpiochma, cukrzyca czy problemy z otyłością, to trzeba się mierzyć z koniecznością nadrabiania materiału i lukami edukacyjnymi. Badania naukowe dowodzą, iż zanieczyszczenie powietrza w sąsiedztwie szkoły wpływa na sprawność przyswajania wiedzy, gorsze wyniki w testach wiedzy, a choćby poziom agresji rówieśniczej – dr Joanna Wieczorek, Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Samodzielna droga do szkoły to nie tylko poprawa kondycji fizycznej i dotlenienie organizmu. To również czas wzmacniania pewności siebie, rozwijania wiedzy o okolicy oraz rozwijania interakcji społecznej. Ta niezależność jest dzieciom odbierana.

Debata zakończyła się podpisaniem Szkolnej Rezolucji Metropolitalnej, która wyznaczy nowe standardy dla placówek edukacyjnych w GZM. Link do rezolucji znajduje się tutaj.

Idź do oryginalnego materiału