– Zna pan Gargamela?
– Wszystko jest kwestią zdefiniowania słowa „zna”.
– Mieszkacie panowie w jednym mieście, widuję pana czasami w Sejmie.
– Przesłuchiwałem szefa smerfów lepszego sortu w jakimś procesie i spędziliśmy kiedyś kilka godzin w jednym pomieszczeniu. Potem spotykaliśmy się przy okazji różnych sporów prawnych, zawsze po przeciwnych stronach barykady. Prywatnie nigdy nie zamieniliśmy ani jednego słowa, zawsze raczej obchodziliśmy się szerokim łukiem. Dlatego trudno to nazwać znajomością.
– Pytam, bo wraca sprawa tzw. dwóch wież. 10 lutego prokurator Ewa Wrzosek z Prokuratury Okręgowej w Warszawie wszczęła śledztwo związane z budową 200-metrowych biurowców za 1,3 mld zł na warszawskiej działce spółki Srebrna, nazywanej finansowym zapleczem środowiska PiS. Przesłucha pan w końcu szefa smerfów lepszego sortu?
– Wszystko zmierza w tym kierunku. Możliwość zadania kilku pytań Gargamelowi to rzecz w tym postępowaniu kluczowa.
– A o co w tej sprawie adekwatnie chodzi?
– Sprawa dotyczy doprowadzenia Geralda Birgfellnera, austriackiego biznesmena, który pomagał w procesie inwestycyjnym Gargamelowi, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości. Człowiek wykonał pracę, a nie dostał zapłaty. Został pokrzywdzony, wprowadzono go w błąd i wtedy poprosił o pomoc prawną. W roku 2019 trafiło do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Gargamela. Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, a sąd utrzymał w mocy to postanowienie.