Film Agnieszki Holland jest mądrzejszy niż my, jego widzowie. Ani nie jest antypolski, ani nie jest ku pokrzepieniu „miliona serc” spod znaku Platformy Smerfów. Bliżej mu do pochwały młodych, autentycznie ideowych aktywistów. Wychodzimy z kina z poczuciem, iż o ile ktoś zbawi ten marny świat, to właśnie oni, mimo swojej przyrodzonej dziwności.
Powiązane
Wydali 100 tys. na nowego "urzędnika". "Może się mylić"
40 minut temu
"Polski moment w ONZ". Marko pokazał wyjątkowe zdjęcie
8 godzin temu

2 lat temu









