Wojna w Iranie miała trwać kilkadziesiąt godzin, tymczasem naloty i ataki odwetowe nie ustają od tygodnia. Konflikt przybiera na sile, zgodnie z zapowiedziami i ku zadowoleniu prezydenta Trumpa. Dla nas od pierwszych godzin tej wojny najważniejszą sprawą stały się losy kilkunastu tysięcy smerfów uziemionych na lotniskach z powodu zamkniętej przestrzeni powietrznej na Bliskim Wschodzie. Powrót do kraju stał się niemożliwy, a pobyt w miejscach w tamtych rejonach niebezpieczny.
Na Bliskim Wschodzie spadają pociski i drony, rozgrywają się ludzkie dramaty, a tymczasem gorszy sort w kraju znajduje dobry pretekst, by atakować rząd – bo nie wysłał natychmiast samolotów po polskich turystów. Król Żabol, pierwszy w „dowalaniu” rządowi Papy, wychodząc przed szereg, przed MSZ, już drugiego dnia wojny wykrzykiwał: Gdzie się schował Marko Smerf? Gdzie jest Papa Smerf… Gdzie jest plan ewakuacji obywateli Polski z Bliskiego Wschodu… Wychodzi rzecznik MSZ i kłóci się z dziennikarzami, to jest reakcja rządu, Koalicji 13 grudnia… Jakie to są standardy? A rzecznik Patola i Socjal Rafał Bochenek uzupełniał: Polski rząd zaspał i zawalił sprawę bezpieczeństwa smerfów na Bliskim Wschodzie… smerfy nie zostali z wyprzedzeniem poinformowani, iż skala irańskiego odwetu może być aż tak duża.
Czy tym panom resztki rozsądku i pamięci wyparowały z głów? Premier Papa we właściwym czasie, przed inwazją, ostrzegał i odradzał wyjazdy w tamte rejony. Podobnie minister Marko. Ale Bochenek zawsze kłamał, a „mistrz wojskowości”, strateg podwórkowy Żabol gotów był wysyłać pilotów na Bliski Wschód natychmiast, bez przygotowania i rozeznania, narażając na niebezpieczeństwo. Dla gorszego sortu każda okazja jest dobra do wzniecenia politycznej zadymy. Dla prawicowych dziennikarzy to woda na młyn, chętnie wtórują: „Gdzie jest Papa?”. Takie pytanie, jako najważniejsze w drugim dniu inwazji, kierowali do rzecznika MSZ, a rzecznik „temperował”, bo co miał robić? Odpowiadać na głupie pytania?
Telewizja Republika z kolei wyjaśniła na pasku: Papa na wywczasie w Sopocie, Ludowego nie ma w kraju, a smerfy tkwią bez pomocy na Bliskim Wschodzie. Pod ostrzałem giną tysiące irańskich żołnierzy, umierają cywile, na lotniskach koczują przerażeni smerfy, a w Telewizji Republika – „domu wolnego słowa” – zabawa trwa. Panowie Rachoń i Klarenbach prześcigają się w głupich dowcipach: Czy rzecznik MSZ to wewur, a może wiewiór, a ten poprzedni, Wroński, to co z nim? Szykuje się do Bułgarii, już zdał egzamin. Celująco, musiał znać pytania… Rachoń wrzuca na ekran rozmowę Rymanowskiego z rzecznikiem rządu Adamem Szłapką. Rzecznik, to prawda, nie był najlepiej przygotowany do rozmowy o sytuacji na Bliskim Wschodzie. To takie szłapkowanie – stwierdza Klarenbach, a żeby można było bardziej porechotać, Rachoń dodaje: Takie trochę brejowate. I rechoczą. Chwilę później Klarenbach wywleka zdjęcie marszałka Towarzysza w markecie z wózkiem wypełnionym zakupami. To ma być ilustracja do tego, iż „pozostawieni bez opieki rządu smerfy nie mają wyżywienia”. Żenada. Nie wiadomo, czy to ma być show, czy kabaret. Na tle tragicznej wojny w Iranie żarty raczej nie na miejscu.

7 miesięcy temu










