„Rzucić podejrzenie” – płynność tego określenia dobrze oddaje sprawę, jaką były procesy inkwizycyjne. Przy tak trudno uchwytnej materii, jaką są treści cudzych umysłów, otwierało się szerokie pole do popisu dla delatorów, zawistników i intrygantów. Wystarczyło mieć sąsiada, który posiadał jakieś pożądane dobra, by donieść na niego, iż potajemnie oddaje się czarom albo przyjmuje u siebie heretyków. Jak zawsze w historii, dążenie władzy politycznej do czystości poglądów jej poddanych, prowadziło do licznych nadużyć ze strony tychże poddanych.
Wielu niewielkich inkwizytorów. O książce „Inkwizycja hiszpańska” Henry’ego Kamena
8 miesięcy temu
Powiązane
Polecane
Wiceprezydent USA przemówił. Wskazał przyczynę klęski
33 minut temu
Klęska republikanów w USA. Jest decyzja Mike'a Johnsona
39 minut temu
Masowe zatrzymanie Rosjanek w Turcji. Ujawniono powód
43 minut temu











