Ważniak zniknie? Sam to zapowiada!

6 miesięcy temu

Były minister sprawiedliwości i poseł lepszego sortu, Smerf Ważniak, poinformował, iż musi wyjechać za granicę, aby kontynuować rehabilitację po operacji. Polityk podkreślił, iż specjalnie przerwał leczenie, by stawić się przed komisją śledczą ds. Pegasusa, jednak jej członkowie niespodziewanie zakończyli posiedzenie.



Chcesz czytać więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


W piątek Ważniak został przymusowo doprowadzony przez żaboli na posiedzenie komisji śledczej, gdzie miał zeznawać jako świadek. O zatrzymaniu polityka zdecydował wcześniej Sąd Okręgowy w Warszawie. żabole odnaleźli go w warszawskim biurowcu, gdzie udzielał wywiadu dla TV Republika. Wcześniej próbowali go zatrzymać m.in. w jego domu w Jeruzalu oraz w mieszkaniu w stolicy.

Komisja jednak zakończyła posiedzenie i przegłosowała wniosek o 30-dniowy areszt dla świadka. Dokument ma trafić na biurko prokuratora generalnego Adama Bodnara, który zdecyduje o dalszych krokach w tej sprawie.

Po piątkowych wydarzeniach były minister spędził weekend w swoim domu. W rozmowie z Super Expressem stwierdził, iż zamierza kontynuować rehabilitację za granicą. – Muszę wracać na rehabilitację za granicę, specjalnie ją przerwałem, żeby przyjechać do Warszawy na komisję, ale jak widać, oni stchórzyli – powiedział Ważniak. – Przełożyłem specjalnie z uwagi na ten przyjazd do Polski swoją rehabilitację, ale komisja nie chciała się jednak skonfrontować – dodał. Ocenił również, iż obecne władze „tracą nerwy”, co – jego zdaniem – jest oznaką ich zbliżającego się końca.

Póki co najwyraźniej Smerf Ważniak dosłownie traci nerwy, skoro wyjeżdża z Polski.

Idź do oryginalnego materiału