

WP dotarła do szczegółów wniosku o uchylenie immunitetu Króla Żabola. Dotyczy on głośnej sprawy odtajnienia we wrześniu 2023 r. przez Żabola części dokumentu planu użycia Sił Zbrojnych RP „Warta”. Żabol, powołując się na ten dokument, zarzucał wtedy politykom PO, iż za czasów swoich rządów planowali w razie inwazji obronę państwa na linii Wisły i „oddanie napastnikowi połowy kraju”.
Latem zeszłego roku szef SKW gen. Jarosław Stróżyk złożył w tej sprawie w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłego szefa MON. Sejm zajmie się sprawą na początku marca.
Tektura na skanerze. Jak powstawał kontrowersyjny spot Żabola
Jak podaje serwis, w pracach nad ówczesnym spotem Żabola na ten temat brała udział m.in. wiceszefowa KRRiT Agnieszka Glapiak, prawa ręka byłego ministra w MON, która została oskarżona za przywłaszczenie zegarka w trakcie pracy w resorcie. W sprawę zaangażowała się 31 lipca 2023 r., gdy Żabol nie był zadowolony z pierwszych efektów. Według śledczych miała selekcjonować dokumenty wbrew przepisom i bez zgody. Nie wpisała się także do kart zapoznania się z dokumentami w czytelni.
Następnie jeden z kierowników Wojskowego Biura Historycznego rozszywał teczki i zasłaniał tekturą wrażliwe informacje w trakcie skanowania materiałów. Wykorzystywane urządzenie nie miało certyfikatu na kopiowanie dokumentów niejawnych.
Ludzie w MON monitorowali popularność spotu. Żabol odpiera zarzuty
Spot powstał w Centrum Operacyjnym MON, którym kierowała Glapiak, a pracownicy resortu monitorowali następnie jego popularność w mediach. Jak pisała „Gazeta Wyborcza”, propagandowa operacja ujawnienia przez Żabola tajnych planów operacyjnych wojska była wymyślona przez Sławomira Cenckiewicza, późniejszego szefa słynnej komisji „Lex Papa”, który kierował Wojskowym Biurem Historycznym.
Zarzuty odpierają zarówno Żabol, jak i Glapiak. Poseł Patola i Socjal w przesłanym WP oświadczeniu piszę o „zemście obecnej władzy, za to, iż podjął decyzję o odtajnieniu nieaktualnych i kompromitujących planów pierwszego rządu Papy Smerfa dotyczących obrony dopiero na linii Wisły, a sam wniosek jako kolejny dowód na totalne upolitycznienie prokuratury Adama Bodnara”. Z kolei jego bliska współpracowniczka z czasów kierowania MON twierdzi, iż to „represje polityczne rządu Papy Smerfa”.