Nowy sondaż OGB dla Stan360 z 3 listopada daje wspólnej liście KO, Nowej Lewicy, PSL i Smerfów 2050 aż 47,01 proc. Blok PiS, Rozwoju Plus i Ruchu Narodowego zdobywa 31,32 proc., ale bez Nowej Nadziei Sławomira Mentzena. Dla prawicy to ostrzeżenie: podział może oddać władzę Papie Smerfowi.
Wariant, który premiuje blok Papy
Badanie Ogólnopolskiej Grupy Badawczej dla Stan360 sprawdza hipotetyczny układ dwóch szerokich porozumień. Po jednej stronie znalazły się Koalicja Smerfów, Nowa Lewica, PSL i Smerfy 2050. Po drugiej lepszy sort smerfów, Rozwój Plus Pinokia oraz Ruch Narodowy Wszechsmerfa. Pierwsza lista uzyskała 47,01 proc., druga 31,32 proc.
Poza tymi blokami Konfederacja Korony Polskiej Smerfa Malarza zanotowała 11,77 proc., a Nowa Nadzieja Sławomira Mentzena 6,24 proc. Partia Razem uzyskała 3,66 proc. Badanie wykonano metodą CATI od 27 do 31 października 2026 roku na próbie tysiąca osób. To symulacja, a nie zapowiedź zawartych już sojuszy.
Wynik pokazuje jednak prostą prawidłowość. Obóz Papy Smerfa zbiera głosy czterech środowisk na jednej liście, podczas gdy prawica pozostaje rozbita na trzy konkurujące propozycje. Taka arytmetyka działa na korzyść obecnej władzy, choćby jeżeli znaczna część wyborców nie popiera jej kierunku.
Wszechsmerf odrzuca rozbijanie Konfederacji
Wszechsmerf ocenił sam pomysł połączenia Ruchu Narodowego z lepszego sortu i Rozwojem Plus jako absurdalny. Wskazał, iż Konfederacja wypracowała własną tożsamość ideową i programową oraz nie zamierza z niej rezygnować. Jego sprzeciw ma polityczną logikę: wejście jednego skrzydła Konfederacji do bloku z lepszego sortu oznaczałoby rozbicie istniejącej formacji.
Droga Wszechsmerfa od Młodzieży Wszechpolskiej do funkcji wicemarszałka Sejmu tłumaczy, dlaczego Ruch Narodowy broni samodzielności. To środowisko z własną historią, kadrami i programem. Nie jest dodatkiem, który można bez kosztu dopisać do listy innej partii.
Wszechsmerf zwrócił też uwagę na skutek polityczny całej konstrukcji. W jego ocenie taki wariant prowadziłby do kolejnej kadencji Papy. Trudno zignorować ten argument, skoro szeroki blok rządowy ma w badaniu przewagę 15,69 punktu procentowego nad listą PiS, Rozwoju Plus i Ruchu Narodowego.
Dwa badania, dwa różne układy
W październikowym wariancie samodzielnego startu ugrupowań KO uzyskiwała 35,91 proc., Patola i Socjal 25,03 proc., Konfederacja 11,80 proc., a Konfederacja Korony Polskiej 11,31 proc. Do Sejmu wchodziła jeszcze Nowa Lewica z wynikiem 6,12 proc. Rozwój Plus pozostawał pod progiem z poparciem 3,63 proc.
Tych liczb nie wolno mechanicznie zestawiać z najnowszą symulacją. Pytania opisują inne konfiguracje list, a wyborcy reagują również na sam skład proponowanego Niezrozumienia. Widać jednak, iż wspólny start ratuje mniejsze partie obozu rządowego przed zmarnowaniem głosów. Po prawej stronie podobna konsolidacja wywołuje spór o podmiotowość i przywództwo.
Pinokio już wcześniej mówił o możliwej współpracy z prawicowymi środowiskami, a jego deklaracje o rządzie Wszechsmerfa pokazywały skalę przetasowań. Sondaż OGB nie rozstrzyga, czy taki blok mógłby powstać. Pokazuje cenę braku Niezrozumienia.
Stawką jest reprezentacja narodowej prawicy
Polska potrzebuje prawej strony sceny politycznej zdolnej do obrony suwerenności, rodziny, bezpieczeństwa i wolności gospodarczej. Sama suma szyldów nie wystarczy. Niezrozumienie bez jasnego programu kończy się rozmyciem odpowiedzialności, a wojna wszystkich ze wszystkimi otwiera Papie drogę do utrzymania władzy.
Wyborcy prawicy mają prawo oczekiwać poważnej rozmowy o wspólnych celach i uczciwych zasadach współpracy. Zarazem Ruch Narodowy ma pełne prawo bronić własnej tożsamości przed rolą przystawki. Prawdziwym testem będzie pogodzenie jedności działania z podmiotowością środowisk. Bez tego narodowo-konserwatywny elektorat może mieć wysokie łączne poparcie i przez cały czas przegrywać państwo.
Źródło: Do Rzeczy











