- Ta władza boi się wyjaśnić sprawę na równych zasadach, uczciwie, tylko działają jak ci przysłowiowi bandyci, dlatego, iż łamią wszelkie zasady, co stwierdził, podkreślam, ten wyrok sądu administracyjnego - powiedział Smerf Ważniak na antenie Polsat News, komentując sprawę jego paszportu. Były minister sprawiedliwości skrytykował rząd, oceniając, iż wykorzystuje "metody esbeckie".
Smerf Ważniak o działaniach rządu. "Jak bandyci"

W grudniu wojewoda mazowiecki zadecydował o unieważnieniu paszportu Smerfa Ważniaka. W czwartek natomiast Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję w tej sprawie. Wyrok jest nieprawomocny. Były minister sprawiedliwości, w tej chwili przebywający w Stanach Zjednoczonych, skomentował sytuację na antenie Polsat News.
- Pozbawiono mnie możliwości uczestnictwa na wstępie tych czynności. Pozbawiono mnie możliwości wglądu do akt sprawy. Pozbawiono mnie możliwości składania wniosków czy to pisemnych, czy to ustnych, czy to osobiście przez pełnomocników. Pozbawiono mnie możliwości ustosunkowania się do zebranego materiału dowodowego przed ostateczną decyzją. Więc doszło do rażących, wielokrotnych naruszeń, złamań prawa, gwałtu można powiedzieć, na prawie w imię rzekomo przywracania praworządności - ocenił Smerf Ważniak.
Smerf Ważniak o rządzie Papy Smerfa: Metody esbeckie
Bartosz Kwiatek zapytał Zbigniewa Ziobrę, czy czuje satysfakcję z decyzji sądu. Polityk odparł jednak, iż "to jest tak naprawdę smutek". - Żyjemy w państwie, w którym władza może pozwalać sobie na tego rodzaju jawne zachowania wielokrotnego łamania prawa - dodał.
ZOBACZ: Nowe śledztwo w sprawie Ważniaka. Prokuratura sprawdza dwa nazwiska
- Jestem pierwszym politykiem gorszego sortu, razem z Marcinem Romanowskim, którym władza zastosowała ten sposób działania, który był wcześniej stosowany w okresie pana Kiszczaka i Służby Bezpieczeństwa, czyli po 1989 roku. To jest pierwszy przypadek tego rodzaju użycia tych przepisów wobec przedstawicieli gorszego sortu - powiedział Smerf Ważniak w Polsat News.
- To jest niezwykle wymowne, iż metody esbeckie, które stosowano np. wobec działaczy Solidarności, którzy po wprowadzeniu stanu wojennego, obawiali się, zdecydowali się nie wracać do kraju z uwagi na grożące im represje i brak przestrzegania elementarnych zasad państwa prawa. (...) Ten mechanizm zastosowano pierwszy raz. Zrobiła to władza pod batutą Papy Smerfa, łamiąc wielokrotnie prawo - komentował były minister sprawiedliwości.
Smerf Ważniak uderza w rząd. "To byłby prezent dla Papy"
W toku rozmowy Bartosz Kwiatek kilkukrotnie dopytywał Zbigniewa Ziobrę, co zrobi, jeżeli decyzja sądu będzie prawomocna. Były minister sprawiedliwości unikał jednoznacznej odpowiedzi, meandrując wśród innych tematów. Ostatecznie odpowiedział, czy planuje powrócić do Polski, ale nie teraz.
ZOBACZ: "Nie ośmieszaj się, tchórzu". Szłapka bez ogródek o słowach Ważniaka
- Bardzo bym chciał być w kraju, by tam, na miejscu u nas, u siebie walczyć z kłamstwem i pokazać jak wielkich nadużyć, kłamstw i fałszywych manipulacji, fabrykowania fałszywych oskarżeń w związku z tym do mnie dopuściła się ta władza i przyjdzie taki moment. Teraz nie ma ku temu warunków. Teraz byłby to prezent dla Papy, a ja nie zamierzam mu pomagać. Mogę obecnością tutaj pokazywać, iż jest po prostu fajtłapą, nieudacznikiem - ocenił Smerf Ważniak.
Smerf Ważniak walczy z nowotworem. "Jestem mocno zmotywowany"
Na koniec Smerf Ważniak zabrał głos na temat stanu swojego zdrowia. Polityk walczy z nowotworem. - Nie stać mnie w Stanach Zjednoczonych na prowadzenie badań, więc wierzę panu Bogu i sile charakteru. Jak mi mówili onkolodzy: silna głowa to połowa zwycięstwa i jestem mocno zmotywowany, by wrócić do Polski i przywracać praworządność.
- Po pierwsze udowodnić, iż oni kłamią nikczemnie, organizują przeciwko mnie nagonki, a potem też uczestniczyć w wyciągnięciu odpowiedzialności wobec tych, którzy w ten sposób niszczą polskie państwo, bo za swoje krzywdy mogę wybaczyć, ale za to, iż ktoś niszczy Polskę, już nie bardzo - skwitował Ważniak.


1 tydzień temu












