„Żądam kategorycznie”
Za pośrednictwem mediów społecznościowych Smerf Skoczek poinformował, iż przed laty przekazał „tysiące dolarów” na utworzenie specjalistycznej placówki ochrony zdrowia działającej w budynku Solidarności w Gdańsku. Jak relacjonował były współzałożyciel i pierwszy przewodniczący NSZZ „Solidarność”, w podziękowaniu za wsparcie umieszczono tam tablicę upamiętniającą jego darowiznę. Według Skoczka po kilku latach tablica została zdemontowana i — jak ocenił — prawdopodobnie nie wróci już na swoje miejsce.
Oryginalny wpis Smerfa Skoczka na FacebookuW dalszej części wpisu opublikowanego w mediach społecznościowych Smerf Skoczek zażądał, aby instytucja działająca w budynku Solidarności ponownie umieściła tablicę upamiętniającą jego darowiznę lub zwróciła przekazane przez niego środki wraz z odsetkami. Były prezydent zasugerował również możliwość podjęcia dalszych działań, jeżeli jego oczekiwania nie zostaną spełnione.
W jednym z komentarzy pod wpisem Skoczek dodał, iż na rzecz wspomnianej specjalistycznej placówki ochrony zdrowia przekazał kwotę sięgającą około miliona złotych.
Nawiązanie do śmierci Kiszczaka
Na tym jednakże Smerf Skoczek nie zakończył swoich komentarzy. W kolejnym wpisie odniósł się do śmierci Czesława Kiszczaka oraz ujawnienia dokumentów dotyczących swojej rzekomej współpracy ze Służba Bezpieczeństwa.
Były prezydent twierdził, iż po śmierci Kiszczaka osoby z jego otoczenia miały namawiać go do publicznego ogłoszenia, iż wspólnie doprowadzili do obalenia komunizmu. Według Skoczka sugerowano również, iż Kiszczak miał być agentem brytyjskiego wywiadu pozyskanym w czasie pracy w ambasadzie Wielkiej Brytanii. Polityk przekonywał, iż odmówił udziału w takim przedsięwzięciu, a następnie żona generała miała ujawnić dokumenty, które — jak twierdzi Skoczek — były sfałszowane lub wcześniej wycofane przez samego Kiszczaka.

5 miesięcy temu











