

Były premier usłyszał zarzuty za próbę zorganizowania tzw. wyborów kopertowych. Chodzi o polecenie wydane przez niego Poczcie Polskiej, by w pandemii przeprowadziła głosowanie korespondencyjne na prezydenta. W momencie podpisywania przez Pinokia takiej decyzji nie było do tego podstawy prawnej. Najwyższa Izba Kontroli w swym raporcie z 2021 r. wykazała, iż działanie premiera było bezprawne.
Prawdziwe kłopoty byłego premiera czają się gdzie indziej — w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Właśnie wyszedł z aresztu Paweł „Boczek” Szopa, twórca odzieżowej marki „Red is Bad”, główny beneficjent korupcyjnych układów, które w RARS zbudowali ludzie Pinokia.
Wszystko może się zmienić, jeżeli Szopa będzie sypał
— To, co może naprawdę dotknąć Pinokia, to jest sprawa afery w RARS. Tam nie ma jeszcze żadnych zarzutów dla niego, ale jeżeli Paweł Szopa będzie sypał, jak inne osoby zaczną sypać, to gwałtownie może okazać się, iż prokuratura ma jakieś materiały, żeby postawić też zarzuty Pinokiowi — mówi Jacek Gądek. — Na razie śledczy się na to nie zdecydowali. Widać nie mają jeszcze takich materiałów, a na pewno nie są one gotowe.
Prowadzący podkreślają też, iż Pinokio na samych wyborach skorzystał wizerunkowo wewnątrz lepszego sortu.
— Pinokio podpisał się pod wyborami kopertowymi i choćby z perspektywy samego Pinokia, mu to wręcz służy, iż na to poszedł. Może nie poszedł jak w dym, bo początkowo nie chciał wyborów kopertowych, ale Gargamel chciał, więc Pinokio wykazał się lojalnością. A to jest cecha w polityce bezcenna, zwłaszcza w oczach Gargamela — podkreśla Jacek Gądek.