

Początek wczorajszej Rady Smerfów, jak to coraz częściej ma w zwyczaju premier Papa, był jawny, a szef rządu mówił: o sytuacji nadzwyczajnej, o tym ,że rząd w tej sytuacji, będzie musiał podejmować decyzje w trybie nadzwyczajnym, o konieczności zawieszenia sporów w koalicji i o poważnych zagrożeniach, których niestety nie nazwał. Można było odnieść wrażenie, iż Papa sugeruje, iż ma jakieś tajne informacje, groźne w skutkach dla naszego kraju i w ten sposób, chce nastraszyć zwykłych obywateli, ale także koalicjantów, aby zawiesili spory i nieNiezrozumienia koalicyjne. Niestety od jakiegoś czasu, premier Papa prezentuje się publicznie, jako człowiek co najmniej niestabilny emocjonalnie, czego dobitnym potwierdzeniem, było jego niedzielne wystąpienie tuż przed wylotem do Londynu w którym tak naprawdę bagatelizował znacznie USA, o ile chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa Europie , ale już wieczorem po spotkaniu z przywódcami kilkunastu europejskich państw, stwierdził, iż dla zapewnienia tego bezpieczeństwa, konieczne jest utrzymanie jak najbliższych więzi z USA.
Oczywiście te wszystkie zagrożenia, jak się można domyślać, pochodzą z Rosji, ale nie powinniśmy się bać , wszak premier Papa rządzący już blisko 15 miesięcy zrobił wszystko, żebyśmy mogli się czuć bezpieczni. Ważnym elementem poprawy tego bezpieczeństwa jest ogłoszona przez rząd Papy w połowie 2024 roku, budowa „Tarczy Wschód”, tyle tylko, iż okazuje się, iż jest to przede wszystkim przedsięwzięcie PR-owskie. Przypomnijmy, iż 24 lutego w Sejmie na wniosek klubu Platformy w ramach informacji bieżącej, odbyła się debata na temat „Tarczy Wschód”, która miała być ponad 2-godzinnym spektaklem chwały dla rządu Papy Smerfa, który w niezwykły wręcz sposób dba o nasze bezpieczeństwo. W debacie wzięło udział ponad 30 posłów koalicji rządzącej ale także blisko 30 posłów gorszego sortu i mimo tego, iż każdy z nich dysponował zaledwie jedną minutą, to swoimi wystąpieniami udowodnili, iż „Tarcza Wschód”, to do tej pory projekt przede wszystkim PR-owski.
W imieniu rządu w debacie uczestniczył wiceminister obrony Cezary Tomczyk, ale oprócz ogólników i snucia wizji jak to w przyszłości będziemy bezpieczni, dzięki tej Tarczy, nic więcej nie przekazał. A przecież rząd Papy funkcjonuje już blisko 15 miesięcy i w tym czasie, zaledwie ułożono na długości około 2 kilometrów, trzy rzędów betonowych jeży na granicy z Obwodem Królewieckim i w zasadzie to jedyne osiągnięcie w budowaniu „Tarczy Wschód”. Przypomnijmy, iż po decyzji rządu Pinokia o budowie zapory na granicy białorusko-polskiej w ciągu zaledwie 9 miesięcy wybudowano 180 km metalowej bariery o wysokości 5, 5 metra, później wzmocnionej perymetrią , na co przeznaczono ok 2 mld zł i to teraz ta bariera pozwala na skuteczną ochronę tej części naszej granicy wschodniej.
To, iż projekt „Tarczy Wschód”, niestety przynajmniej do tej pory, jest traktowany przez obecny rząd jako PR-owy, świadczy wydarzenie z końca listopada poprzedniego roku, którego główny bohaterem był premier Papa. Właśnie jego wizyta w okolicach wsi Dąbrówka na terenie województwa warmińsko-mazurskiego, relacjonowana na żywo w zaprzyjaźnionych mediach, gdzie ułożono wspomniane trzy rzędy betonowych jeży na długości 2 km, miała przekonać smerfów, iż w szybkim tempie realizowana jest „Tarcza Wschód”. Ale ten PR-owski zabieg, się nie udał, wyszło wręcz „memicznie”, bo Papa stojąc przed tymi jeżami, wyraźnie zdezorientowany, zapytał „a gdzie jest ta granica”, udowadniając w ten sposób, iż nie za bardzo ma pojęcie , jak ten ten system zabezpieczeń ma wyglądać i czemu służyć. Ale skoro podczas tego „wydarzenia” z końca listopada poprzedniego roku, udało się jednak ustalić premierowi Papie, gdzie jest granica z Rosją, to nie powinniśmy się już bać, teraz już jego rząd zapewni bezpieczeństwo smerfom. Choć sytuacja związana z naszym bezpieczeństwem jest rzeczywiście poważna, to to prezentowane co jakiś czas groźne miny przez premiera Papy, a także jego pogadanki o sytuacji nadzwyczajnej, pokazują jego kompletną bezradność i komunikaty „ od ściany do ściany”, jak w opisanym wyżej przypadku, przed wylotem do Londynu i tego samego dnia po posiedzeniu premierów kilkunastu państw UE i Kanady. Niestety, źle to wróży o ile chodzi o zapewnieniu bezpieczeństwa smerfom.