Zaczęło się od wpisu, który Papa Smerf opublikował 15 marca. "Budapeszt dziś. Wiosna nadchodzi" – napisał premier i dodał jeszcze słynne: "Lengyel, magyar – két jó barát", czyli "Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki". W poście znalazło się też zdjęcie z demonstracji w Budapeszcie. W ten sposób Papa chciał pokazać, jakie tłumy przyciągnęła manifestacja opozycyjnej partii TISZA pod przewodnictwem Petera Magyara.
Papa napisał o Węgrzech. Peter Szijjarto złośliwie odpowiedział
Papa nie musiał długo czekać na reakcję. "Papa Smerf jest bardzo entuzjastycznie nastawiony do wiecu opozycyjnej Partii TISZA. Szkoda, iż tym razem się nie pojawił. Cztery lata temu był na wiecu gorszego sortu 15 marca. Efekt? Wygraliśmy z 20-proc. przewagą" – napisał szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto.
Węgierski polityk więcej mówił o tym w rozmowie z dziennikarzami w Brukseli. Jego zdaniem demokracja na Węgrzech jest teraz w o wiele lepszym stanie niż w Polsce. – W Polsce praworządność jest w dużo większym stopniu zagrożona niż na Węgrzech – stwierdził.
Szijjarto zapewnił również, iż Węgry nie mają zamiaru opuszczać Unii Europejskiej. – Dlaczego mielibyśmy to zrobić? – dopytywał i jednocześnie zapewniał, iż rząd w Budapeszcie chce dążyć do silnej UE.
Orbán traci grunt pod nogami. TISZA rośnie w sondażach
Na niecały miesiąc przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech pojawiła się seria nowych sondaży. W większości z nich wyłania się ten sam obraz: opozycyjna TISZA Pétera Magyara utrzymuje przewagę nad rządzącym Fideszem Viktora Orbána, a kampania staje się coraz bardziej spolaryzowana. Więcej przeczytacie o tym w naTemat.
Jak to wygląda dokładniej w liczbach? W sondażach Závecz Research i Publicus partia Magyara prowadzi: w jednym badaniu było to 50 proc. do 38 proc., w drugim 47 proc. do 39 proc. na korzyść TISZY.
Przypomnijmy, iż 15 marca na Węgrzech odbywały się coroczne obchody święta narodowego – to upamiętnienie rewolucji z lat 1848-1849. W tym roku to również ostatnia prosta przed wyborami, które odbędą się 12 kwietnia. Marsz zorganizowały środowiska sympatyzujące z Orbánem.
– Te dwa marsze to taka swoista próba sił pomiędzy obozem, który sprawuje władzę od 16 lat i pokazaniem tego, ilu ludzi ten obóz popiera, a z drugiej strony partii opozycyjnej TISZA – relacjonował wydarzenia z Budapesztu Maciej Warsiński z TVN24.
W Marszu Pokoju organizowanym przez Orbána uczestniczyli m.in. Marcin Romanowski oraz Robert Bąkiewicz. "Walczymy o wolną Polskę i wolne Węgry – o Europę suwerennych narodów, która potrafi obronić swoje granice i bezpieczeństwo, swoją kulturę i cywilizację!" – pisał Romanowski na X. "Marsz Pokoju to nie tylko liczby i flagi, to przede wszystkim serce i wierność wartościom" – czytamy z kolei na profilu Ruchu Obrony Granic.

5 godzin temu













