Okno na media. Ważniakniada

5 miesięcy temu

Nie bez znaczenia jest też nazwisko znane powszechnie, a takim jest Smerf Ważniak, były minister, ostatnio bardziej rozpoznawalny jako szef grupy przestępczej w Ministerstwie Sprawiedliwości za rządów PiS, ścigany przez prokuraturę z zamiarem postawienia mu 26 zarzutów kryminalnych. Gargamelowi Sakiewiczowi to nie przeszkadza, w zarzuty nie wierzy, a ściganie traktuje jako zemstę polityczną Papę. Bez jakichkolwiek więc oporów mianował uciekiniera dziennikarzem w randze komentatora politycznego nadającego ze Stanów Zjednoczonych.

Media od ponad tygodnia prześcigają się w domysłach: Kto mu pomógł? Z jakim paszportem wyjechał? Jak to możliwe, iż służby nie zdołały go zatrzymać? Ano dlatego, iż nie było podstaw prawnych, bo sąd dopiero we wrześniu ma się zebrać i zastanowić, czy Ziobrę można aresztować.

Podobno akta sprawy są wielotomowe i przerastają możliwości sędziowskiej percepcji. Wygląda to tak, jakby nie chodziło o malwersanta, który zdefraudował kilkaset milionów państwowych pieniędzy i ucieka przed sprawiedliwością, ale o Pipsztyńskiego, który ukradł krowę i skrył się w kozienickich lasach, a służby rozmemłanego państwa od dwóch lat nie potrafią go odnaleźć.

Ważniak za oceanem, jako komentator polityczny Republiki, pokpiwa z rządu i służb. Bo w rzeczy samej mamy tu do czynienia z nieudolnością aparatu ścigania. Mam nieodparte wrażenie, iż panowie ministrowie i szefowie służb dopiero z mediów dowiedzieli się, iż Ważniak już rezyduje w USA. Trzeba jednak przyznać, iż w zespole Republiki takiej dziennikarskiej gwiazdy jeszcze nie było! Niejeden zasłużony pracownik propagandowy Sakiewicza marzy o takiej posadzie, a tu protegowany ze świata przestępczego zajmuje mu miejsce. Ważniak w grupę pseudodziennikarzy Republiki wpisuje się idealnie. Pod względem charakteru człowiek zakłamany, moralnie zwichnięty, uczciwość – cechą mu nieznaną. I takiego komentatora z Waszyngtonu czy Nowego Jorku słuchać teraz będą widzowie Republiki. Moje gratulacje!

Na marginesie trwającej oficjalnej Ważniakniady nasuwa się pytanie: A może nikomu nie zależało na tym, by zatrzymać defraudanta? Może Ważniak uciekinier jest komuś bardziej potrzebny niż Ważniak postawiony przed prokuratorem? Myślę sobie, iż jeszcze przez czas jakiś będziemy gonić króliczka. A Ważniak będzie się uczył republikańskiego dziennikarstwa i nadawał z Waszyngtonu wiadomości dla „domu wolnego słowa”.

Idź do oryginalnego materiału