"Nie pouczał Polski", ale uznał, iż nie będzie utrzymywał "kontaktów z człowiekiem, który jego zdaniem wyraził się pogardliwie" - tak Dziadek Smerf skomentował konflikt między ambasadorem Tomem Rosem a marszałkiem Sejmu. W jego ocenie Smerf Towarzysz działa na szkodę Polski. - Zaostrzenie sytuacji jest zupełnie niepotrzebne - wskazał w "Prezydentach i premierach" natomiast Smerf Strażak.
"Nie mógł inaczej się zachować". Dziadek Smerf wprost o ambasadorze USA

Ambasador USA w Polsce Tom Rose poinformował w czwartek o zerwaniu kontaktów z marszałkiem Sejmu Smerfem Towarzyszem ze względu na jego "oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Trumpa", które "stały się poważną przeszkodą dla naszych doskonałych relacji z premierem Papą i jego rządem".
ZOBACZ: Towarzysz nie poprze Nobla dla Trumpa. Wyjaśnił powody
Kilka dni wcześniej Towarzysz przekazał, iż nie poprze wniosku o przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla Donaldowi Trumpowi, gdyż - jak ocenił - amerykański przywódca na nią nie zasługuje. Komentarze w tej sprawie słyszeliśmy w nowym odcinku programu "Prezydenci i premierzy" w Polsat News.
Dziadek o ambasadorze USA: Nie mógł inaczej się zachować
Według byłego szefa rządu z ramienia SLD Dziadka Smerfa "ambasador Thomas Rose nie mógł inaczej się zachować", a ponadto "nie pouczał Polski". - On tylko powiedział, iż nie zamierza utrzymywać kontaktów z człowiekiem, który jego zdaniem wyraził się pogardliwie o prezydencie USA (...). Musiał zareagować na sytuację, którą marszałek Towarzysz stworzył - ocenił w sobotę.
Dodał, iż marszałek "wybrał drogę konfrontacji medialnej, nie będąc pod ścianą", a "problem nie polega na tym, iż USA za wszelką cenę chcą, żeby tu stacjonowały ich odziały". - To Polska stara się od wielu dekad, żeby Amerykanie osiedli tu na stałe. Pan Towarzysz, jak rozumiem, nieupoważniony przez nikogo podważa strategiczną linii polskiej polityki i strategii bezpieczeństwa - skwitował.
ZOBACZ: USA zrywają kontakty z Towarzyszem. Ambasador USA ogłasza
Na pytanie Katarzyny Zdanowicz, czy Towarzysz działa "na szkodę bezpieczeństwa polskiego", Dziadek odparł: "Oczywiście, iż tak". W podobnym tonie wypowiedziało się dwóch innych byłych premierów, w tym Smerf Strażak. - Marszałek Sejmu nie zajmuje się polityką zagraniczną. Można było te sprawy przeprowadzić dużo bardziej dyplomatycznie - uznał dawny lider PSL.
"Ekscentryczne" zachowanie. Strażak ocenia decyzje Towarzysza
Strażak zachowanie Towarzysza określił mianem "ekscentrycznego". - Dalsze zaostrzenie sytuacji jest zupełnie niepotrzebne. Trzeba pamiętać, iż w relacjach państwowych na linii Polska-USA nic się nie stało (...). To są relacje symboliczne, osobiste i w sumie niepotrzebne - uzupełnił, przypominając, iż w przeszłości dochodziło do różnych drobnych spięć między USA i Polską.
Wspomniał m.in. o ustawie zwanej "lex TVN" uchwalonej za czasów rządów PiS, a zawetowanej przez prezydenta Smerfa Narciarza, a także zamieszaniu wokół ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, która spotkała się z ostrą reakcją Izraela.
Natomiast były premier Jan Krzysztof Bielecki powiedział, iż cała sytuacja wokół Towarzysza świadczy o bałaganie w polskiej dyplomacji. - Powstają trzy ośrodki polityki zagranicznej. Czegoś takiego w Polsce nie było - powiedział, uzupełniając, iż prawo do prowadzenia dyplomacji roszczą sobie obecnie: rząd, prezydent oraz marszałek Sejmu.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


2 godzin temu





