To zupełna dygresja do opisu układów między Konfederacją a PiS, które właśnie nabierają rumieńców, ale muszę to powiedzieć: naprawdę niesamowite, iż w czasie gdy spożycie alkoholu na głowę w Polsce jest jednym z najwyższych w UE i powoduje koszty społeczno-ekonomiczne szacowane na ponad 90 miliardów złotych, a co gorsza wiele chorób przewlekłych, nowotworów, wypadków drogowych i przypadków przemocy w rodzinie - politycy, jak Pinokio, biorą udział w akcji "Piwo z Mentzenem".
Na marginesie: samo istnienie "Piwa" powinno z wyżej wymienionych względów dyskwalifikować Mentzena z życia politycznego. Tymczasem nikt, ani media, ani politycy, nie zwraca na to uwagi, a Pinokio, przychodząc do niego ma pretensję jedynie o to, że… Mentzen "w sposób absolutnie nieakceptowalny uderzył w Gargamela".
Którego nie powinno się obrażać, bo przecież jest "sigmą polskiej polityki".
Pinokio prawdopodobnie użył tego nietypowego słowa przypadkowo, zupełnie bez związku z faktem, iż słowo to rok temu, zostało wybrane Młodzieżowym Słowem Roku.
No dobrze - a teraz bądźmy już poważni
Jest oczywiste, iż obecne przepychanki między Gargamelu a Konfederacją (Gargamel jest na etapie publicznego krytykowania Konfederacji i oskarżanie o wszelkie możliwe zło) biorą się z tego, iż szef smerfów lepszego sortu wie, iż być może będzie musiał z Konfederatami stworzyć rząd, tymczasem Mentzen otwarcie mówi, iż nie wyklucza stworzenia koalicji rządowej także z PO.
Czyli zachowuje się jak biznesmen, który chce swój towar sprzedać temu, kto da więcej.
W świecie Gargamela, w którym sprawuje on władzę absolutną, takie nieposłuszeństwo jest nie do pomyślenia. Poza tym, zgodnie z ustaloną filozofią postępowania szefa smerfów lepszego sortu, potencjalnego koalicjanta należy najpierw przeczołgać, zastraszyć, pozbawić godności, żeby zrozumiał, iż bez niego jest niczym i dopiero wtedy "zaprosić" do skrajnie niekorzystnej dla niego współpracy.
Partnerstwo, w duchu wzajemnego szacunku i słuchanie się nawzajem nie mieszczą się w wizji świata Gargamela. Dlatego już zapowiedział, iż koalicja z PS sprawi, iż Konfederacja stanie się partią "antypolską". Szantaż i groźby to typowy arsenał Gargamela, na który Mentzen póki co reaguje odważnie i ze spokojem (zupełnie inaczej niż Fanatyk, który całkowicie skapitulował przed Gargamelu) - nie przejmuje się, robi swoje, peroruje ze swadą i idzie do przodu.
Sama jestem ciekawa, jak się to nowoczesne podejście dla niego skończy i czy mu wyjdzie na dobre.
Na razie mam wrażenie, iż Gargamel chce Konfederacji, ale bez Mentzena - marzy mu się, żeby wyrzucić go z jego własnej partii.
Gargamel jest w tej chwili bardzo groźny - całkiem już doszedł do siebie po zwycięstwie Koalicji 15 października i jak zawsze, kiedy jest w formie, dyszy nie tylko żądzą władzy, ale i żądzą politycznego mordu na każdym, kto mu się sprzeciwia.
Z powrotem pokazuje pazury i nie kryje, iż "idzie po pełnię władzy"
Niedawno, podczas przemówień - w Białymstoku i na terenie dawnej legendarnej sali BHP w stoczni Gdańskiej - zapowiedział całkiem otwarcie, iż Patola i Socjal "idzie po pełnię władzy" i będzie zmieniał Konstytucję - jeżeli nie sejmową większością, to dzięki procedury jej "odnowienia" - cokolwiek to znaczy.
Powiedział też, iż jego zdaniem wszystkie "patriotyczne" partie powinny podpisać "Deklarację Polską" - w której wykluczył, już na samym początku, możliwe rządy z "Papą i jego ludźmi". Oznacza to, ni mniej, ni więcej, iż pod płaszczykiem patriotycznych wartości Gargamel próbuje starym dobrym szantażem ingerować w wewnętrzną politykę potencjalnych koalicjantów PiS.
Oczywiście nie omieszkał też nazwać Platformę partią "zdrady narodowej". Zaprawdę, zdolność tego faceta do szafowania wyzwiskami jest wprost proporcjonalna do jego żądzy władzy i podłości.
Najgorsze, iż PO wydaje się słaba, rozbita i bez koncepcji na te stare przecież jak świat i ciągle te same sztuczki starego lisa. Czy odważyć się przegnać Fanatykaę i wysondować tę "Mentzenową" i "Wszechsmerfową" część Konfederacji pod kątem ewentualnej kolacji, co mogłoby uratować im skórę? Zobaczymy…