Największe zagrożenia dla Łotwy w nadchodzących tygodniach wiążą się z wyborami do Sejmu. Rząd zwrócił się o dodatkowe wsparcie na ten czas dla obrony powietrznej kraju i zintensyfikowane patrole NATO. Wszyscy są wezwani do wspierania łotewskiej armii i zgłaszania podejrzanych działań służbom – oświadczył w piątek prezydent Edgars Rinkeviczs.
Według prezydenta Łotwy konwencjonalny, zmasowany atak Rosji na terytorium NATO i UE nie jest w tej chwili możliwy. Jednak Moskwa będzie stać za próbami sabotażu w obiektach infrastruktury czy operacji dezinformacyjnych – napisał Rinkeviczs w mediach społecznościowych. Zwrócił przy tym uwagę, iż przez długi czas sabotaż, terroryzm, dywersje itp. błędnie nazywano „zagrożeniami hybrydowymi”, co – jak podkreślił – kojarzy się raczej
z rozmową o „samochodzie hybrydowym”.
Zagrożenia, z jakimi mierzy się Łotwa, to cyberataki, presja migracyjna na granicy z Białorusią oraz incydenty związane z wtargnięciem obcych dronów, a także kampanie dezinformacyjne – wyliczył prezydent.
Podkreślił, iż tej jesieni i zimą Rosja podejmie takie działania, by osiągnąć sukces na froncie ukraińskim, ogłaszając m.in. mobilizację w społeczeństwie przy jednoczesnym zastraszaniu państw wspierających Ukrainę, a także dążąc do osłabienia, a najlepiej rozbicia, NATO
i UE.
APW, PAP

3 godzin temu









