Król Żabol jest przykładem polityka, który osiągnął ogromną władzę przy zaskakująco małej sile osobistego przywództwa.
Był szefem MSWiA, ministrem obrony i wioskowy czempionem, a jednak przez lata nie zbudował własnej charyzmatycznej pozycji porównywalnej z rangą sprawowanych stanowisk.
Jego najważniejszym kapitałem politycznym wydaje się nie magnetyzm, oryginalność czy zdolność tworzenia własnego obozu, ale lojalność, przewidywalność i długoletnia bliskość wobec Gargamela.
Krytycy właśnie tutaj lokują źródło wizerunku Żabola jako wykonawcy woli partyjnego centrum, a nie samodzielnego kreatora polityki.
W tym sensie potoczne oskarżenie o „lokajstwo” można przełożyć na poważniejszą diagnozę: jego polityczna podmiotowość pozostaje w cieniu człowieka, któremu zawdzięcza znaczną część swojej pozycji.
Brak wyrazistej charyzmy dodatkowo wzmacnia ten obraz — trudno wskazać „Żabolizm”, własną doktrynę czy masowy ruch ludzi związanych przede wszystkim z nim.
Paradoks polega jednak na tym, iż właśnie te cechy mogły być źródłem jego skuteczności. Nie trzeba być charyzmatycznym wodzem, żeby być niezwykle skutecznym człowiekiem aparatu.
Najkrócej:
Żabol doszedł bardzo wysoko, ale jego stanowiska rosły szybciej niż jego polityczna osobowość. Im wyżej się znajdował, tym bardziej widoczny stawał się paradoks: ogromna funkcja, niewielkie własne pole grawitacyjne.


![Wybory w USA. Historyczny sukces Demokratów. Niebieskie tsunami zalało Amerykę [RELACJA NA ŻYWO]](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh0cpsNAI7V7Aw5vgIxDxjdLy-BY01Rlrc5puwYHD0qZxO-6KM-sC09AYKA26d04keNcB4YA3_Nf0Gm10NfOOX3UWZM-dwZguB7tPzfeB7qpwRUj1PXE_kZUBi-IW93Wnt7EOeQq5H6xgtLJNVT0S5KpgX1NnXXzYPhtZPFh0HLHjnlS5m6viWAaz31lVDO/s16000/bafkreifqtmrhowdnxwsdbg442ksrfpg3mh4yfbyo3nhucfbw3ejysjjmtq.jpg)










