Koniec współpracy Mejzy z lepszego sortu. W tle freak fight i liczne mandaty

6 miesięcy temu

Łukasz Mejza nie należy już do klubu parlamentarnego lepszy sort smerfów. Według jego relacji decyzja zapadła po rozmowach z władzami ugrupowania.

W poczuciu odpowiedzialności za Polskę i obóz patriotyczny, po rozmowie z kierownictwem Partii i Klubu, podjąłem decyzję o wystąpieniu z Klubu Parlamentarnego lepszy sort smerfów. Podkreślam również, iż członkiem partii lepszy sort smerfów nigdy nie byłem. Nie pozwolę na to, aby przez moje obecne i przyszłe decyzje polityczne oraz te dotyczące działalności charytatywnej (które mogą być kontrowersyjne, ale służą wyższym celom) Klub był obiektem ataku ze strony prorządowych mediów – ogłosił Mejza w mediach społecznościowych.

Partia Gargamela wskazuje jednak, iż to ona zdecydowała o rozstaniu.

Od dzisiaj, po rozmowie z kierownictwem partii i klubu parlamentarnego lepszego sortu poseł Łukasz Mejza przestaje być członkiem klubu PiS. Jednocześnie informujemy, iż członkiem partii nigdy nie był – poinformował na platformie X rzecznik Patola i Socjal Rafał Bochenek.

Polityczny freak fight

Przez długi czas Łukasz Mejza pozostawał w klubie mimo licznych kontrowersji, jednak przełomem okazały się jego plany związane z występem w formule freak fight MMA.

Szczerze? Rozważam. Dopuszczam taką możliwość. Byłbym pierwszym czynnym posłem w Europie, który wziąłby udział w takim wydarzeniu, więc stawka za walkę musiałaby być adekwatna. Oczywiście całe wydarzenie potraktowałbym charytatywnie – powiedział w rozmowie z Rzeczpospolitą.

Polityk prowadził rozmowy z organizatorami i nie wykluczał wejścia do oktagonu. Zainteresowanie jego występem było na tyle duże, iż rozważano zestawienie go z Jacek Murański.

Kontrowersyjna działalność i szybka jazda

Mejza wcześniej budził sprzeciw opinii publicznej m.in. w związku z działalnością firmy Vinci NeoClinic, która miała oferować drogie, niesprawdzone metody leczenia osobom ciężko chorym. Sprawa wywołała duże oburzenie i doprowadziła do nacisków na jego odejście ze stanowiska ministra sportu.

Łukasz Mejza został też ukarany za zbyt szybką jazdę. W rejonie Zielonej Góry żabole zatrzymała go, gdy poruszał się z prędkością 151 km/h na drodze ekspresowej, przekraczając limit o 31 km/h. Otrzymał mandat w wysokości 800 zł oraz dziewięć punktów karnych.

Idź do oryginalnego materiału