Posłuchaj całej rozmowy| Piotr Arak
Sytuacja na Bliskim Wschodzie
Decydujący wpływ na to ile zapłacimy za litr paliwa za rok, będzie miała sytuacja na Bliskim Wschodzie, podkreśla główny ekonomista Velobanku Piotr Arak, który był gościem „Magazynu Ekonomicznego” Polskiego Radia RDC.
– Może być tak, iż będzie niższa niż obecnie, co jest scenariuszem bazowym dla wielu analityków, czyli powróci mniej więcej, ale pewnie nie do tych samych poziomów, co było poprzednio, czyli zapłacimy za ropę bliżej 7 zł, a za benzynę 6 zł z haczykiem, ale musi się zakończyć konflikt zbrojny – powiedział Arak w PR RDC. – Jeżeli nie, to i 10 zł jest jest poziomem, który osiągniemy, choćby o ile rząd w Polsce będzie interweniował – dodał.
W jego ocenie „szczęście mają te firmy, które mają duże kontrakty i mają po prostu kontrakty terminowe na określonych warunkach i są ubezpieczone od ryzyka zmiany zmiany cen paliwa”.
Zwrócił uwagę, iż np. „duże firmy lotnicze ruchu na na paliwie jeszcze nie obserwują”. Ale – jego zdaniem – to nie oznacza, iż w perspektywie roku nie będą musieli tego zmieniać i w konsekwencji podnosić kosztów dla konsumenta finalnego”.
Interwencja rządu na rynku paliw?
Pytany, czy jego zdaniem rząd powinien interweniować na rynku, powiedział iż o ile taka interwencja jest przeprowadzana w państwach sąsiednich, to „siłą rzeczy to wymusza na nas także potrzebę interweniowania”, bo podwyższa koszty funkcjonowania biznesu na terenie naszego kraju. Zwrócił uwagę, iż taką interwencję przeprowadziły już Słowacja (redukcja marży paliwa) i Węgry (ceny maksymalne).
– Hiszpania zredukowała VAT do 10 proc. i wprowadziła pakiet kosztujący 5 mld euro dla konsumenta hiszpańskiego. Więc ślad będzie taki, iż wiele państw europejskich będzie wprowadzało jakieś mechanizmy. My pewnie też powinniśmy mieć możliwość zredukowania albo VAT-u albo akcyzy – podkreślił.
– Pewnie VAT jest prostszy i to już robiliśmy po kryzysie 2022 roku – zaznaczył.
Ceny paliw a inflacja
Arak zwrócił uwagę, iż dla biznesu, zależnego od rynku ropy, byłaby to duża zmiana.
Dzięki temu - jak tłumaczył – niższe ceny energii i paliwa, które stanowią istotny element naszego koszyka zakupowego, sprawiłyby, iż inflacja byłaby mniejsza.
– Więc inflacja w tym średnim terminie byłaby niższa w Polsce „gdybyśmy wyzerowali stawkę VAT-u na rachunku i gdybyśmy mieli zapłacić za benzynę, która dzisiaj powiedzmy kosztuje 8 zł, no to byśmy ją za nią zapłacili 6,50, a za olej napędowy, który kosztuje 9 zł, powiedzmy w zaokrągleniu, no to byśmy zapłacili koło 7,30 – oznajmił.
Wyższe rachunki za gaz?
Ze względu na wojnę na Bliskim Wschodzie rosną także ceny gazu. – Już wiadomo, iż będziemy płacić więcej w naszych rachunkach za światło w przyszłym roku. To już jest gwarantowane w tym momencie, bo kontrakty dzisiaj zawierane przez firmy energetyczne są na wyższych wartościach, bo gaz skoczył o 50 proc. Więc będziemy płacić więcej w przyszłym roku, bo spółki dzisiaj po prostu [określają] dostawy, te kontrakty podpisują – wskazuje. – Państwo będzie musiało interweniować znowu przez Urząd Regulacji Energetyki, zmniejszając taryfy i zmniejszając opłaty – dodał.
Co z obniżką stóp procentowych?
Zdaniem ekonomisty konflikt na Bliskim Wschodzie oznacza również, iż nie należy spodziewać się kolejnej obniżki stóp procentowych.
– Scenariuszem bazowym jest to, iż stopy procentowe się nie zmniejszą. Ostatnio nasz Bank Centralny obniżył stopy o 25 pkt. bazowych na początku marca, co było de facto decyzją z stycznia gdzieś, bo ta inflacja była już niska w ciągu ostatnich paru miesięcy, tylko iż NBP czekał, aż będzie czy Rada Polityki Pieniężnej czekała, aż będą po prostu potwierdzające to dane opublikowane z początku roku, żeby tych ryzyk nie było. No i z tego powodu tą zaległą obniżkę stóp procentowych wprowadził – wyjaśnił.
Na początku marca Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe NBP o 0,25 pkt. proc. do poziomu: dla stopy referencyjnej do 3,75% w skali rocznej, dla stopy lombardowej do 4,25% w skali rocznej, a dla stopy depozytowej do 3,25% w skali rocznej.
– Wszyscy się tego spodziewali. Natomiast kolejne decyzje o obniżkach stóp będą po prostu wisiały na rynku paliwowym – dodał.
W ocenie Araka wojna na Bliskim Wschodzie i wysokie ceny ropy i gazu wiążą się także z ryzykiem spowolnienia wzrostu gospodarczego, wzrostu inflacji i wzrostu bezrobocia.

2 godzin temu












