Dziwna wypowiedź ambasadora USA przy NATO. Porównał sojuszników do dzieci

4 godzin temu
- Chcemy sprawić, by NATO było silniejsze - przekonywał w poniedziałek w Berlinie amerykański ambasador Matthew Whitaker. Jednocześnie dyplomata porównał sojuszników do dzieci. - Chcemy, żebyście dorastali i stali się tym, kim możecie się stać - dodał, zwracając się do państw europejskich.
Ambasador USA przy NATO: Chcemy, by sojusz był silniejszy
- Nie próbujemy rozmontować NATO - mówił w poniedziałek w Berlinie podczas inauguracyjnego panelu Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Matthew Whitaker, stały przedstawiciel USA przy NATO. - To, co prezydent Trump próbuje zrobić, to zrównoważyć i przenieść ciężar bezpieczeństwa Europy na europejskich sojuszników, zamiast na amerykańskich podatników, hydraulików i ciężko pracujących ludzi w moim rodzinnym stanie Iowa i innych stanach - dodał ambasador. - Chcemy sprawić, by NATO było silniejsze, nie poprzez opuszczenie lub odrzucenie sojuszu. Chcemy, by działało, jak to było planowane: jako sojusz 32 silnych państw - podkreślił.

REKLAMA





"Chcemy, żebyście dorastali"
W odpowiedzi na jedno z kolejnych pytań ambasador USA przy NATO porównał relacje z sojusznikami do relacji rodzinnych. - Kiedy twoje dzieci są małe, są od ciebie zależne, ale ostatecznie oczekujesz, iż znajdą pracę. przez cały czas je kochamy. przez cały czas jesteście sojusznikami, ale chcemy, żebyście dorastali i stali się tym, kim możecie się stać - powiedział Matthew Whitaker. - To nie oznacza, iż zrywamy relacje, nie chodzi o autonomię, nie prosimy o europejską autonomię, prosimy o europejską siłę, żebyście byli tak samo silni jak Stany Zjednoczone, żebyście przez cały czas byli wspaniałymi sojusznikami. Nasze więzi są przez cały czas bliskie, po prostu oczekujemy, iż zrobicie więcej - dodał. Jak zaznaczył, Europa musi pracować m.in. nad potencjałem przemysłu wojskowego. - W 2022 roku, kiedy Rosja najechała Ukrainę, zamiast zwiększyć bazę przemysłową, Europa po prostu dała Ukrainie wszystko, na co mogła sobie pozwolić, nie zastępując bazy ani nie produkując więcej. w tej chwili na amerykańskiej bazie przemysłowej ciąży ogromna presja, a jedynym sposobem na rozwiązanie tego problemu jest przyspieszenie działań w Europie - mówił ambasador.


Zobacz wideo Papa chce badać polskie ślady w aferze Epsteina, a na Kremlu się śmieją



"Poczucie niepewności w Europie"
W opublikowanym w poniedziałek tegorocznym Monachijskim Raporcie Bezpieczeństwa wskazano m.in., iż "świat wkroczył w okres polityki destrukcji". "Najpotężniejszym z tych, którzy burzą istniejące zasady i instytucje, jest prezydent USA Donald Trump. (...) W momencie, gdy Rosja zdaje się odzyskiwać inicjatywę taktyczną na niektórych odcinkach frontu z Ukrainą i nasila swoją kampanię wojny hybrydowej w całej Europie, stopniowe wycofywanie się Waszyngtonu, chwiejne poparcie dla Ukrainy i groźna retoryka w sprawie Grenlandii potęgują poczucie niepewności w Europie" - czytamy. "Podejście USA do bezpieczeństwa europejskiego jest w tej chwili postrzegane jako niestabilne, oscylujące między zapewnieniami, warunkowością a przymusem. W obliczu zmieniających się sygnałów z Waszyngtonu państwa europejskie dążą do utrzymania zaangażowania USA, jednocześnie przygotowując się do większej autonomii" - dodano.


Czytaj również: "Okręt podwodny zamiast reparacji? Dyplomata z Niemiec: Świetny pomysł".
Źródło: Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa
Idź do oryginalnego materiału