"Dramat i paździerz straszliwy". Były wiceszef smerfowej brygady wskazuje na problemy wewnątrz armii

3 godzin temu

- Są miejsca, w których po prostu jest dramat i paździerz straszliwy - powiedział w programie "Polityczny WF z gościem" europoseł Patola i Socjal Poufny Smerf. Były wiceszef smerfowej brygady mówił o problemach i paradoksach, z którymi walczy polska armia. - Bardzo dużo się mówi, pręży muskuły, ale problemów strukturalnych się nie rozwiązuje - stwierdził.

Polsat News
Poufny Smerf mówił o problemach polskiej armii

Europoseł na początku programu powiedział, iż w 2025 otrzymał nowy przydział wojskowy.

Poufny porównał Polskę do Finlandii. Wskazał problem

- Latem zeszłego roku odebrałem nowy przydział, który przypisuje mnie do Żandarmerii Wojskowej. Oczywiście nic nie mam do ŻW, nie mam też kompetencji, żeby służyć w tej formacji, natomiast to jest typowy przykład działania pozorowanego, którego w wojsku i obszarze obronności jest bardzo dużo. W tabelce excelowskiej wszystko musi się zgadzać – stwierdził Poufny i dodał, iż gdy zapytał o powód zmiany przydziału, usłyszał iż ta jednostka przesyła dużo zapotrzebowań osobowych, a "w kwitach musi wszystko się zgadzać".

- Niestety, tak w dużej mierze wyglądają rezerwy polskich sił zbrojnych – podsumował zwracając uwagę na to, iż rezerwa jest kluczem do prowadzenia działań w trakcie wojny, czego przykładem jest walcząca z Rosją Ukraina.

ZOBACZ: Takie giganty mamy w polskiej armii. To światowa klasa

Dla zobrazowania sytuacji Poufny Smerf porównał przygotowanie Polski i Finlandii, która liczy tylko 5,5 mln mieszkańców, może bardzo krótkim czasie zmobilizować 380 tys. żołnierzy, a w ciągu pół roku ponad 900 tys. Zapytany przez Marcina Fijołka o możliwości Polski odpowiedział, iż to informacje utajnione, ale jest to kilkaset tysięcy osób.

- W tym planie są tacy panowie po 50-tce jak ja, z brzuszkiem, którzy o ile chodzi o realizację działań bojowych, są krótko mówiąc bardzo mało przydatni – argumentował. Zwrócił też uwagę, iż choćby ci którzy mają zostać powołani i pełnili kiedyś służbę wojskową są zaznajomieni ze sprzętem, którego już w wojsku nie ma.

WIDEO: "Dramat i paździerz straszliwy". Były wiceszef smerfowej brygady o problemach armii

"Dramat i paździerz". Były wiceszef smerfowej brygady o problemach wojska

Problemem jest więc zdaniem Poufnego brak odpowiedniej liczby przeszkolonych żołnierzy, gotowych do powołania w razie zagrożenia. Winy takiego stanu rzeczy upatruje w zaniechaniach politycznych.

- Bardzo dużo się mówi, pręży muskuły, ale problemów strukturalnych się nie rozwiązuje – mówił i zaznaczył, iż nie dzieje się tak pomimo największej po II wojnie światowej modernizacji sprzętowej.

ZOBACZ: Polskie systemy obrony "osiągnęły stan gotowości". Reakcja armii na działania Rosji

- Są miejsca, w których po prostu jest dramat i paździerz straszliwy. A jeżeli chodzi o podstawowe kwestie, czyli umundurowanie, oporządzenie żołnierza, czyli coś co wydaje się dużo prostsze niż na przykład zakup samolotu piątej generacji, no to tutaj jest katastrofa – ocenił polityk.

Poufny wskazuje na praktykę. "O problemach nie meldować"

Piotr Witwicki zwrócił uwagę, iż w swoich opiniach Poufny nie wspominał ani razu o tym, kto jest odpowiedzialny za te zaniechania, co jest nietypowe dla polityków lepszego sortu, często krytykujących w ten sposób swoich oponentów. Zdaniem Poufnego, wina leży po stronie polityków odpowiedzialnych za kwestie wojskowo w ciągu ostatnich trzech dekad. Zaznaczył też, iż sam nie ucieka od współodpowiedzialności za ten stan rzeczy.

- Było parę rzeczy, które się udało. W latach 2015-2013 udało się rozpocząć rewolucyjne zmiany i najgłębszą po II wojnie światowej modernizację sił zbrojnych. Nie udało się zrobić wszystkiego, oczywiście. Na niektóre rzeczy nie wystarczyło czasu, bo zaległości sięgają wielu dekad, inne być może nie zostały zdiagnozowane, w innych sprawach były inne problemy. Nie wszystko udało się zrobić, ale zrobiliśmy bardzo wiele i na tle poprzednich dekad nie mamy się czego wstydzić – podsumował.

Zdaniem gościa programu, problemy stwarza także przyzwyczajenie wojskowych dowódców, aby w przypadku ewentualnych niepowodzeń szukać winnych, a nie rozwiązań problemów, bo dla wojska "brak sukcesu jest tragedią".

- Stąd takie powiedzenie w wojsku i ono naprawdę funkcjonuje: O problemach nie meldować – stwierdził.

"Gigantyczny błąd". Europoseł o służbie wojskowej

W dalszej części programu został poruszony temat obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej, zawieszonej w 2009 roku, co europoseł uznaje za "gigantyczny błąd".

- Kiedy zaczęto zmieniać model armii, zaczęto likwidować zasoby i infrastrukturę, która jest niezbędna do szkolenia - tłumaczył.

Zawieszenie doprowadziło do tego, iż nie było już konieczności organizowania szkoleń powołanym do wojska obywatelom. Skutek był taki, iż doszło do wyprzedaży terenów czy pozbywania się sprzętu, co trwało latami. Jako przykład gość "Politycznego WF z gościem" wskazał sytuację, w której żołnierze z danej jednostki muszą jechać setki kilometrów na strzelnicę.

- Gdy byłem wiceministrem, w 2017 roku uruchomiliśmy program budowy strzelnic. To było hasło "Strzelnica w powiecie", idea była taka, iż w każdym powiecie ma być jedna strzelnica, która będzie wykorzystywana zarówno przez pasjonatów strzelectwa, organizacji proobronnych, ale także wojska, o ile budujemy WOT. To miało być tak, iż w każdym powiecie będzie jedna kompania, jedna szkoła prowadząca certyfikowane klasy mundurowe i jedna strzelnica, żeby te osoby mogły na niej ćwiczyć.

Według Marcina Fijołka, taki plan nie wydaje się być zadaniem, którego doprowadzenie do końca może przerosnąć polskie państwo. Poufny wyliczał jednak przyczyny, dla których to się nie powiodło.

ZOBACZ: Powszechny pobór do wojska na Litwie zostanie przywrócony. Do 2019

- Pierwszy problem jest taki, iż po tym jak obśmiewano ten program, zbudowaliśmy w ciągu trzech miesięcy w ramach pilotażu pierwszą strzelnicę pod Jarosławiem, z osią strzelecką 300 metrów, to nagle zapadło długie milczenie, a potem uruchomiły się wewnętrzne siły, deep state wojskowy, który postanowił zablokować ten projekt, używając szeregu bardzo poważnych argumentów: że coś jest niebezpieczne, nieprofesjonalne i tak dalej - mówił o tamtej sytuacji Poufny.

- Do 2017 roku średni czas budowy takiego obiektu jak strzelnica trwał od 2 do 3 lat i takie strzelnice kosztowały od 35 do 45 czy 50 milionów. Tu w 3 miesiące zbudowano strzelnicę za niecałe 3 miliony, z której do dzisiaj korzysta całe Podkarpacie, jeżdżą jednostki z połowy wschodniej Polski - tłumaczył.

Zdaniem polityka zauważono wtedy, iż skoro można budować strzelnice szybciej i taniej niż dotychczas, zaczną się pytania, dlaczego do tej pory tak nie było. - Okazało się, iż jest bardzo wielu wrogów tego programu - podsumował.

Produkcja amunicji. Fiasko z powodu błędów politycznych

Innym przykładem działań, które przerosły polską klasę polityczną jest kwestia produkcji amunicji. Poufny Smerf powiedział, że w Polsce rocznie produkuje się kilka ponad 6 tys. sztuk amunicji 155 mm, na co PGZ wydała już ponad 13 miliardów złotych. Zdaniem byłego ministra odpowiedzialni są za to urzędnicy wojskowi i politycy, w tym on sam.

- Mówię to też do siebie, bo ja poniosłem porażkę. Byłem wielkim orędownikiem i współpracowałem przy przygotowaniu programu "Narodowa Rezerwa Amunicji", który miał zdywersyfikować produkcję, stworzyć nowe zakłady produkcyjne i w tym roku pociski miały już być produkowane przez nowe firmy. Nie udał się ten projekt, niestety, przez polityków.

ZOBACZ: Żołnierze WOT wysłani do patrolowania torów. Dostali broń, ale bez amunicji

Zdaniem Poufnego, fiasko projektu wynikało z popełnionych błędów politycznych, jednak nie chciał mówić o personaliach. Zaznaczył, iż błędy popełniali zarówno politycy z jego formacji, ówcześnie rządzącej, jak i z koalicji, która aktualnie sprawuje władzę w Polsce.

Wskazana sytuacja jest zdaniem polityka przykładem na to, z jak podstawowymi problemami polskie państwo sobie do tej pory nie poradziło.

- Amunicja to jest kawał stali wypełnionej materiałem wybuchowym, to jest coś najprostszego. To nie jest rakieta, czołg, samolot wielozadaniowy. To pokazuje skalę problemu – podsumował.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Towarzysz nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa osobowego. "Nie mam nic do ukrycia"
Idź do oryginalnego materiału