Mój najulubieńszy kinomaniak i publicysta kulturalny, Zygmunt Kałużyński, nazwał zbiór swoich esejów „Do czytania pod prysznicem”. Nieśmiało trawestując mistrza, zatytułowałem swój felieton, nawiązując do prysznica, czyli do czytania po powszechnym laniu wody – i raczej nie chodzi tu o znikający w pomrokach dziejów śmigus z dyngusem, ale o tradycyjne wyborcze lanie wody. Choć piszę to...
Powiązane
Cios w Donalda Trumpa. Wyborcy wystawili surowy rachunek
2 godzin temu
Midterms w USA. O co naprawdę toczy się gra?
3 godzin temu
Trwają wybory połówkowe w USA. Kiedy wyniki?
4 godzin temu

2 lat temu








