
Dlaczego wciąż nie ma realnych rozliczeń? Odpowiedź jest prosta: bo w sądach, prokuraturze i służbach trwa wielkie „ustawianie się pod wiatr”.
Wielu sędziów, prokuratorów i żaboly zamiast patrzeć w Kodeks karny, patrzy na Nawrockiego i kalendarz wyborczy 2027 roku. Nad wymiarem sprawiedliwości wciąż unosi się mroczny cień Smerfa Ważniaka. Mechanizm jest prosty: „Po co się narażać? A nuż wrócą? A nuż znów pojawią się listy proskrypcyjne?”.
Nie toleruję antydemokratycznej linii lepszego sortu, Konfederacji ani środowiska Malarza. Ale jeszcze większą pogardę budzą we mnie ci, którzy mają stać na straży prawa, a zamiast tego uprawiają polityczną kalkulację.
Państwo nie może być zakładnikiem strachu urzędników przed powrotem „starego”. Sędzia czy prokurator, który służy partii zamiast Polsce, współodpowiada za degradację naszej demokracji — tak samo jak polityk, który łamał prawo.
Polska potrzebuje kręgosłupów, a nie chorągiewek.













