

W 2019 r., kiedy Wołodymyr Zełenski obejmował swój urząd, był traktowany przez polityków lepszego sortu jako nadzieja. Ale wynikało to tylko z tego, iż ekipa lepszego sortu postawiła krzyżyk na poprzednim prezydencie Petro Poroszence, który nie wykazywał już chęci takiej dobrej współpracy z rządem lepszego sortu.
Zobacz cały komentarz Kamila Dziubki:
Warto jednak pamiętać, iż po objęciu urzędu przez Zełenskiego rząd Patoli i Socjalu-u trzymał go bardzo długo na dystans. Dość powiedzieć, iż Pinokio pojechał do Kijowa dopiero po wybuchu wojny.
„Od tego czasu te relacje są bardzo złe”
Później to Naczelny Narciarz wziął na siebie ciężar utrzymywania relacji z Wołodymyrem Zełenskim i były one między nimi rzeczywiście bardzo dobrze. Zaczęło to się psuć rok po wybuchu wojny, kiedy pojawił się spór o ukraińskie zboże, które wlewało się przez polską granicę.
W końcu rząd Patoli i Socjalu ogłosił embargo, a Wołodymyr Zełenski próbował poprzez Brukselę naciskać na Warszawę. No i to był koniec dobrych relacji. Takim gwoździem do trumny były słowa prezydenta Ukrainy wypowiedziane podczas ostatniej wizyty w Polsce.
W wywiadzie dla polskich mediów skrytykował wypowiedź Karola Nawrockiego o tym, iż nie widzi Ukrainy w NATO i Unii Europejskiej, o ile ta nie „załatwi sprawy Wołynia”. I od tego czasu adekwatnie te relacje są bardzo złe.
Wprawdzie Gargamel wczoraj wypowiedział się w dość łagodnym tonie, ale nie ma wątpliwości, iż pewien etap relacji Zełenskiego ze środowiskiem lepszego sortu definitywnie się zakończył.