Czy da się zarobić na systemie kaucyjnym? Część smerfów ma sprytny sposób

3 godzin temu

Od 1 października 2025 r. w Polsce funkcjonuje ogólnokrajowy system kaucyjny obejmujący wybrane opakowania po napojach. Przy zakupie klient dopłaca określoną kwotę, którą może odzyskać po zwrocie pustego opakowania w sklepie lub specjalnym automacie.

Nowe regulacje objęły trzy rodzaje opakowań:

  • plastikowe butelki PET do 3 litrów,

  • metalowe puszki do 1 litra,

  • szklane butelki wielokrotnego użytku do 1,5 litra.

Stawki kaucji są ustawowo ustalone i wynoszą:

  • 50 groszy – za plastikową butelkę PET do 3 litrów,

  • 50 groszy – za puszkę metalową do 1 litra,

  • 1 zł – za szklaną butelkę wielokrotnego użytku do 1,5 litra.

Aby odzyskać pieniądze, nie trzeba okazywać paragonu. Warunkiem jest czytelne oznaczenie systemu kaucyjnego oraz brak zgnieceń czy uszkodzeń opakowania.

Celem wprowadzenia systemu było zwiększenie poziomu recyklingu i ograniczenie ilości odpadów trafiających na wysypiska. Polska wdrożyła go także w związku z unijnymi wymogami dotyczącymi gospodarki obiegu zamkniętego.

Różnice w stawkach. Przy granicy to się opłaca

Choć założenia systemu są proekologiczne, w praktyce pojawiły się nieprzewidziane skutki ekonomiczne. Przykładem jest działalność pana Tomasza, który prowadzi niewielki biznes w pobliżu granicy ze Słowacja.

Zauważył on, iż część napojów sprzedawanych w Polsce ma na etykietach podwójne oznaczenia – polskie i słowackie. To efekt produkcji opakowań przeznaczonych jednocześnie na kilka rynków, co dla producentów jest po prostu tańsze niż druk oddzielnych etykiet.

Kluczowa okazała się różnica w wysokości kaucji. W Polsce za plastikową butelkę lub puszkę można odzyskać 50 groszy. W systemie słowackim obowiązuje stawka 0,15 euro, co przy obecnym kursie daje około 0,62–0,64 zł za opakowanie.

Na pojedynczej butelce to kilkanaście groszy różnicy. Przy większej liczbie opakowań kwota zaczyna być zauważalna.

Eksperyment, który przerodził się w biznes

Na początku pan Tomasz postanowił sprawdzić, czy system rzeczywiście zadziała. Poprosił znajomego regularnie wyjeżdżającego na Słowację, by zabrał ze sobą kilka pustych butelek kupionych w Polsce i spróbował oddać je w tamtejszym automacie.

Urządzenia przyjęły opakowania z podwójnym oznaczeniem i naliczyły słowacką kaucję.

Po udanym teście przedsiębiorca zaczął organizować większe zbiórki. Współpracuje m.in. z hotelami, które generują znaczną liczbę pustych butelek. W jednym przypadku ustalono, iż hotel otrzymuje 10 proc. wartości kaucji. Inny obiekt przekazuje opakowania bez wynagrodzenia.

- Skończyło się na tym, iż ludzie oddają mi butelki, ale nie chcą za to pieniędzy. W jednym z hoteli ustaliliśmy, iż dostaną 10 proc. wartości kaucji, a w innym opakowania przekazują za darmo - relacjonował pan Tomasz.

Konkretne wyliczenia. Ile można zyskać?

Podczas dwóch wyjazdów na Słowację znajomy przedsiębiorcy zwrócił łącznie 250 butelek z podwójnym oznaczeniem.

Otrzymał 37,5 euro, co po przeliczeniu dało ponad 160 zł.

Gdyby te same opakowania oddano w Polsce, zwrot wyniósłby 125 zł. Różnica to około 30 zł na tej partii. Przy większej skali zysk może być odpowiednio wyższy.

System w praktyce. Ekologia kontra rzeczywistość

Doświadczenia z pierwszych miesięcy funkcjonowania systemu pokazują, iż mimo ekologicznych celów pojawiają się wyzwania organizacyjne i prawne.

Jednym z nich są różnice w stawkach między państwami. To właśnie one sprzyjają zjawisku tzw. turystyki kaucyjnej, czyli przewożeniu opakowań przez granicę w celu uzyskania wyższego zwrotu.

Podobne przypadki obserwowano wcześniej m.in. w krajach skandynawskich oraz w Niemcy, gdzie kaucja za opakowanie sięga choćby 0,25 euro.

Kolejną kwestią są koszty logistyczne. Szklane butelki są ciężkie i wymagają odpowiedniego transportu oraz magazynowania, co zwiększa wydatki związane z obsługą systemu.

Podwójne oznaczenia nie są błędem

Eksperci z branży opakowaniowej podkreślają, iż podwójne oznaczenia nie wynikają z pomyłki producentów.

Firmy sprzedające napoje w kilku krajach Europy Środkowej często stosują jedną etykietę dla różnych rynków. To upraszcza produkcję i logistykę.

W praktyce oznacza to jednak, iż niektóre opakowania mogą być akceptowane przez systemy kaucyjne w więcej niż jednym państwie.

Dopóki przepisy nie zostaną doprecyzowane, takie sytuacje będą się powtarzać – zwłaszcza w regionach przygranicznych.

Idź do oryginalnego materiału