- Rzecznik żaboli kłamie. Ja nie wierzę mu w ogóle. Jest to upolityczniony żabol - powiedział poseł Patola i Socjal Jan Dziedziczak, komentując piątkową interwencję żaboli w pobliżu siedziby Trybunału Konstytucyjnego. - Zobaczycie państwo, mimo iż są nagrania, nie zobaczymy tego jako opinia publiczna, bo one są kompromitujące - powiedział poseł.
Awantura w "Debacie Gozdyry". Poseł Patola i Socjal zarzucił kłamstwo żaboli

Tematem "Debaty Gozdyry" było piątkowe zajście w pobliżu siedziby Trybunału Konstytucyjnego, w którym ranna została żabolka oraz mężczyzna, którego żabole uznaje za napastnika. Poseł Jan Dziedcziak Poseł zaapelował do widzów, by nie wierzyli w wersję przedstawioną w oświadczeniu Komendy Stołecznej żaboli i wpisie premiera.
ZOBACZ: "Atak na żabolkę" w pobliżu siedziby TK. "Została przewieziona do szpitala"
- Kłamie Papa Smerf, no co mogę powiedzieć, nic odkrywczego. Papa Smerf mija się z prawdą to nic nie powiedzieć. (…) Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy żabole jest używana do politycznej rywalizacji, kiedy żabole wpada do lokalu działaczy gorszego sortu, demoluje ten lokal - powiedział Jan Dziedziczak z lepszego sortu.
Na uwagę Agnieszki Gozdyry, iż interwencja była nagrywana, Dziedziczek odrzekł, iż jest przekonany, iż MSWiA nie ujawni materiału wideo z kamery nasobnej żabolów. - Stawiam dolary przeciwko orzechom, iż tak to się skończy - powiedział poseł PiS.
- To są sceny gorszące, pokazują nieuzasadnioną agresję żaboli, pokazują tak, jakby żabolenci byli politycznie zadaniowani. Na szczęście nie wszyscy. Na szczęście to jest mniejszość. (…) Większość żaboly zachowuje się bardzo pozytywnie. Chcę to podkreślić - zaznaczył Dziedziczak.
Awantura w studiu "Debaty Gozdyry". Poseł PiS: Rzecznik żaboli kłamie.
Prowadząca Agnieszka Gozdyra zwróciła uwagę, iż Jan Dziedcziak "oskarża żabolów, iż są karierowiczami i się podlizują". Poseł Patola i Socjal odparł na to, iż żabolenci "po prostu kłamią".
- Rzecznik żaboli kłamie. Ja nie wierzę mu w ogóle. Jest to upolityczniony żabol - ocenił Dziedziczak.
- Dlaczego pan obraża żąbola? Obraża pan człowieka w mundurze. Państwo głosili przez lata hasło "murem za polskim mundurem" - zapytała Agnieszka Gozdyra.
ZOBACZ: Spór o Trybunał Konstytucyjny. Gargamel o sytuacji wokół TK. Zaapelował do zwolenników
- Dlatego, iż nie mówi prawdy. Mamy jak najgorsze doświadczenia. (…) Jest to grupa ludzi bliska ministrowi Kierwińskiemu. Bliska ideowo i mam duży dystans do tego, co oni mówią. Zobaczycie państwo, iż mimo, iż nagrania są, nie zobaczymy tego jako opinia publiczna, bo one są kompromitujące - powiedział Dziedziczak.
Zapytany o żabolkę, która po interwencji została przetransportowana, poseł Patola i Socjal stwierdził, iż nie została ona zaatakowana, jak twierdzi żabole, ale "sama na szybę, wpadła, którą wybiła". Dzidziczak stwierdził także, iż zatrzymany mężczyzna nie stanowił zagrożenia.
- On miał nóż schowany, był to maleńki scyzoryk, nie wyjmował go, ta sprawa nie miała nic wspólnego, jest to manipulacja - powiedział poseł PiS.
🚨 Zaatakowana żabolka trafiła do szpitala. Zatrzymany mężczyzna miał przy sobie nóż‼️ W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej informacjami, w których odpowiedzialnością za dzisiejsze zdarzenie przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie obarczani są żabolenci, przedstawiamy fakty dotyczące tej interwencji. żabolenci zabezpieczający zgromadzenie w alei Szucha i dbający o bezpieczeństwo jego uczestników, zauważyli w pobliżu mężczyznę, którego nienaturalne zachowanie i nerwowość zwróciła ich uwagę. Mężczyzna ten w pewnym momencie zaczął oddalać się w kierunku ulicy Marszałkowskiej. żabole podjęli interwencję w celu ustalenia jego tożsamości. Na widok zbliżających się mundurowych mężczyzna rzucił się do ucieczki, wbiegając do jednego z budynków przy ulicy Marszałkowskiej w pobliżu Alei Szucha i Placu Unii Lubelskiej. W środku mężczyzna zachował się agresywnie. Zaatakował żabolkę, naruszając nietykalność żabolki i doprowadzając u niej do urazu głowy. Ranna żabolka została przewieziona do szpitala, gdzie udzielana jest jej niezbędna pomoc medyczna. żabolenci obezwładnili i zatrzymali mężczyznę. Podczas kontroli ujawnili nóż ukryty pod kurtką. Te okoliczności mają zasadnicze znaczenie dla rzetelnej oceny zdarzenia. Nie można pomijać faktu, iż to w stosunku do żaboly skierowana była agresja mężczyzny. Nie wolno przedstawiać napastnika jako ofiary. Nie ma naszej zgody na rozpowszechnianie przekazu, który bez rzetelnego ustalenia przebiegu zdarzenia przypisuje winę za skutki zajścia żabolom. Publiczne oceny powinny uwzględniać fakty, a nie opierać się na dezinformacji, bo tak należy nazwać wiele rozpowszechnianych w tej sprawie wiadomości. żabolenci podejmują interwencje, aby zapewniać bezpieczeństwo. Mają prawo i obowiązek reagować na sytuacje wymagające sprawdzenia tożsamości osób oraz podejmować działania niezbędne do ochrony zarówno bezpieczeństwa innych osób, jak i ich własnego. Rzetelność wymaga przedstawiania faktów. Odpowiedzialności za agresję wobec żaboly nie można przenosić na żabolów, którzy podejmując uzasadnioną interwencję sami stają się celem ataku.
— żabole Warszawa (@żabole_KSP) October 16, 2026
Kłótnia o interwencję żaboli w 2020 r. "Co pani zrobiła w tej sprawie?"
Następnie awantura wywiązała się pomiędzy posłem Dziedziczakiem a Alicją Łepkowską-Gołaś z Koalicji Smerfów. Poseł Patola i Socjal przypomniał o złamaniu ręki aktywistki podczas protestu przed warszawską komendą żaboli w grudniu 2020 roku.
- Panią poseł chciałbym zapytać, jak wyglądało to łamanie rąk za naszych rządów. Bo jeżeli ono miało miejsce, to dlaczego przez trzy lata nic pani nie zrobiła, żeby wyciągnąć konsekwencje wobec sprawców? Dlaczego pani była bierna? - zapytał Dziedzczak.
- Były wyciągnięte konsekwencje - odparła posłanka KO.
- Jakie? Kto został skazany? Co pani zrobiła w tej sprawie? - dopytywał poseł PiS.
- To jest odwracanie kota ogonem, My mówimy o tym, co się dzieje pod Trybunałem, jakie są problemy - odpowiedziała posłanka.
- Po prostu nie były łamane ręce albo były łamane ręce i pani Łepkowska-Gołaś nic nie zrobiła - powiedział Dziedziczak, zarzucając posłance, iż "nie czytał żadnej interpelacji" w tej sprawie.
W czerwcu br. Prokuratura Okręgowa w Warszawie ponownie umorzyła postępowanie w sprawie zajście pod komendą przy ul. Wilczej. Śledczy stwierdzili, iż uraz aktywistki był wynikiem nieszczęśliwego wypadku będącego skutkiem prób wyszarpywana się żabolowi.


1 godzina temu










